Kakaowe muffinki z ricottą i śliwką

Ten deser robi się bardzo szybko i nie potrzeba do niego zbyt wyszukanych składników. Jeśli nie macie dostępu do ricotty, z powodzeniem możecie zastąpić ją mascarpone lub zwykłym sernikowym serem, zmielonym przynajmniej dwukrotnie. Uważam jednak, że ricotta nadaje tym babeczkom nietypowy, bardzo delikatny smak. Pokochałam ten ser, zwłaszcza jako dodatek do wypieków. Wykorzystałam również śliwki- żal z nich nie korzystać, sezon pewnie wkrótce minie… na razie jednak smakujcie i cieszcie się nowym przepisem :) Enjoy! :)

Z podanego przepisu wykonałam 8 muffinek

125 g mąki

2 łyżki kakao

1/2 szklanki cukru

1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

8 g cukru waniliowego (1/2 opakowania)

1 jajko (dość duże)

1/2 szklanki mleka

1/4 szklanki oleju (dałam rzepakowy)

Masa serowa:

250 g sera ricotta

1/4 szklanki cukru pudru

8 g cukru waniliowego

1 jajko (dość duże)

2 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej

+ 4 śliwki

Przygotowanie:

Formę do pieczenia wykładamy papilotkami. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni.

W jednaj mice umieszczamy wszystkie „suche” składniki na kakaowe ciasto- mąkę, cukier, cukier waniliowy, kakao, proszek do pieczenia, mieszamy. W drugiej misce łączymy „mokre” składniki- mleko, olej i jajko, mieszamy.  ”Mokre” składniki wlewamy do „suchych” i mieszamy- nie ma konieczności użycia miksera, wystarczy zrobić to zwykłą drewnianą (lub metalową) łyżką.

Do każdej papilotki nakładamy po 1/3- 1/2 kakaowej masy, odstawiamy i przygotowujemy masę serową.

W misie miksera umieszczamy ricotte. Wsypujemy cukier puder i cukier waniliowy oraz mąkę. Wbijamy jajko i krótko miksujemy (tylko do połączenia składników). Do każdej papilotki, na wierzch masy kakaowej, nakładamy po 1/2 łyżki sera (lub więcej- ważne jednak by masa nie przekroczyła brzegu papilotki). Na wierzchu każdej babeczki układamy po dwie cząstki śliwek.

Pieczemy około 20-25 minut w 180 stopniach (piekę w piekarniku elektrycznym, w opcji pieczenia góra i dół, bez termoobieg) lub do tzw. suchego patyczka. Wyjmujemy z formy na muffinki dopiero po delikatnym wystudzeniu (aby się nie sparzyć).

Podajemy lekko wystudzone:) Smacznego:)

 

 

 

Murzynek z suszonymi śliwkami i kawałkami czekolady

W moim dzieciństwie to ciasto odgrywa bardzo ważną rolę. W moim domu pojawiało się bardzo często- gdy pojawiali się niespodziewani goście, gdy w niedzielne popołudnie nagle zachciało nam się czegoś słodkiego lub gdy po prostu nie było zbyt dużo pieniędzy. Ten smak dzieciństwa może nam posłużyć jako baza do wielu modyfikacji. Moja mama robiła klasycznego murzynka jednak ja chciałam by jego tradycyjny smak zyskał nowej nuty. Suszona śliwka świetnie komponuje się z kawałkami gorzkiej czekolady. A Wy? Jakich dodatków użylibyście?

Polecam:)

Podany przepis przygotowałam w keksówce o wymiarach 12 x 35cm

250g masła

1,5 szklanki mąki pszennej

1 szklanka cukru

5 łyżek kakao

4 łyżki mleka

1 łyżeczka proszku do pieczenia

4 jajka

100g gorzkiej czekolady

100g suszonych śliwek

Przygotowanie:

Masło rozpuszczamy w małym garnuszku na niewielkim ogniu . Gdy już się roztopi,dodajemy mleko i wsypujemy cukier i mieszamy aż do dokładnego rozpuszczenia. Następnie wsypujemy kakao i mieszamy, wciąż podgrzewając, aż masa będzie gładka i jednolita. Następnie zostawiamy do lekkiego przestudzenia

Czekoladę oraz suszone śliwki kroimy na mniejsze kawałki, odstawiamy.

Białka ucieramy na sztywną pianę ze szczyptą soli. Następni dodajemy żółtka, przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia oraz 4/5 masy kakaowej, całość miksujemy (powstanie gładka, dość gęsta masa). Następnie wsypujemy do ciasta czekoladę i suszone śliwki, mieszamy (już przy pomocy łyżki).

Kaksówkę wykładamy papierem do pieczenia. Wylewamy ciasto i wyrównujemy wierzch.

Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni. Pieczemy około 40 minut lub do suchego patyczka (10 minut przed końcem pieczenia przykryłam wierzch ciasta papierem do pieczenia, aby nazbyt się nie przyrumienił). Po upieczeniu ciasta jego wierzch polewamy pozostałą masą kakaową (wcześniej podgrzewamy w garnuszku,ewentualnie dodając łyżeczkę mleka).

Studzimy i kroimy na kawałki (ja zjadam jeszcze ciepłe ciasto :)

Smacznego :)

 

Na powitanie jesieni: ciasteczka z dynią i cynamonem.

Nadszedł pierwszy dzień jesieni. Na przekór wielu z pośród Was, ja bardzo lubię tą porę roku. Postanowiłam więc przywitać ją tymi oto ciasteczkami. Wykorzystałam do tego urocze foremki w kształcie liści kupione na wyprzedaży w jednym z popularnych sklepów. Długo czekały na wykorzystanie, jednak warto było. Ciasteczka są niezwykle urocze i smaczne. Trochę problemów może Wam sprawić wałkowanie ciasta- przez dodatek dyni jest dość mokre dlatego należy je mocno podsypywać mąką podczas wałkowania i wykrawania. Mimo tego warto zrobić je choćby raz do roku :) Polecam:)

Z poedej porcji wyszło mi około 25 ciasteczek

200g mąki + około 50g do podsypania podczas wałkowania

100g cukru

16g cukru waniliowego

90g zimnego masła

1/2 łyżeczki cynamonu

1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

1 jajko

1/2 szklanki tartej dyni (na tarce o dużych oczkach)

Do posmarowania ciastek: roztrzepane jajko

+cukier puder do posypania

Przygotowanie:

Do sporej miski wsypujemy mąkę, dodajemy proszek do pieczenia, cynamon, cukier i cukier waniliowy. Wbijamy jajko, dodajemy pokrojone w kostkę zimne masło i startą dynie. Wyrabiamy gładkie i elastyczne ciasto. Schładzamy w lodówce minimum godzinę (ja schładzałam dwie godziny) owinięte w folię kuchenną.

Po upływie tego czasu ciasto wyjmujemy z lodówki (nie będzie twarde- przez dodatek dyni). Stolnicę mocno podsypujemy mąką. Rozwałkowujemy ciasto na grubość około 0,5cm- 0,3cm (grubsze ciasteczka o wiele łatwiej się wykrawa przy pomocy foremek ). Delikatnie przenosimy ja na formę do pieczenia wyłożoną wcześniej papierem (nie trzeba zostawiać zbyt dużych odstępów między ciasteczkami- nie urosną zbyt mocno).

Pieczemy około 10-12 minut w 175 stopniach, aż brzegi ciasteczka lekko się zezłocą. Po wyjęciu z piekarnika pozostawiamy na blaszce, posypujemy cukrem pudrem i dopiero po 5 minutach zdejmujemy (muszą lekko stwardnieć).

Najlepiej smakują maczane w herbacie lub kawie ;p

Smacznego :)

 

Z cyklu:Niedzielne słodkie śniadania. Scones z czekoladą i suszoną śliwką.

Scones to bułeczki wywodzące się z Wielkiej Brytanii. Tradycyjnie podaje je się podczas popołudniowej herbatki. Jeśli jednak macie wolną niedzielę, nic nie stoi na przeszkodzie, byście zrobili je na pyszne słodkie śniadanie. Chociaż najczęściej podaje je się bez dodatków lub z rodzynkami, zachęcam Was do eksperymentów- ja do moich scones dodałam suszoną śliwkę oraz czekoladę. Zdecydowanie polecam zwłaszcza dlatego, że przygotujecie je w mniej niż 30 minut. Do dzieła :)

Z podanych proporcji wykonacie 6-8 bułeczek (zależy od wielkości szklanki lub foremki)

250g mąki +do podsypania podczas wałkowania

4 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

50g cukru

50g zimnego masła

100ml mleka

1 duże jajko lub 2 małe

50g mlecznej (lub gorzkiej) czekolady

10 śliwek suszonych

Przygotowanie:

Piekarnik rozgrzewamy do 225 stopni. Formę do pieczenia wykładamy papierem.

Mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia dwukrotnie. Dodajemy cukier oraz zimne masło, pokrojone w małe kawałki. Palcami rozcieramy je z mąką.

Jajko wbijamy do miseczki. Roztrzepujemy widelcem, dodajemy mleko i dokładnie mieszamy. 2/3 z tej cieczy wlewamy do mąki, wyrabiamy ciasto ręką (być może będziecie musieli dosypać trochę mąki lub dolać cieczy aby otrzymać elastyczne i jednolite ciasto), dodajmy posiekaną czekoladę oraz śliwki ( także pokrojone na mniejsze cząstki). Wyrabiamy do momentu, aż wszystkie składniki się połaczą a ciasto będzie jednolite i elastyczne.

Stolnicę posypujemy delikatnie mąką. Ciasto rozwałkowujemy na grubość 1,5-2cm. Szklanką wykrawamy okrągłe bułeczki. Przekładamy na blaszkę wyłożoną papierem (nie potrzebne są zbyt duże odstępy). Przed pieczeniem każdą bułeczkę smarujemy pozostałą mieszaniną mleka z jajkiem.

Pieczemy 10-12 minut* (ja 5 minut przed końcem pieczenia przykryłam wierzch scones papierem aby zbyt mocno się nie przyrumieniły). Po wyjęciu z piekarnika studzimy, podajmy jeszcze ciepłe.

Smacznego :)

*Piekę w piekarniku elektrycznym, w opcji pieczenia góra i dół, bez termoobiegu.

 

Sernik na spodzie brownies z orzeszkami ziemnymi i masą krówkową…

Na moim blogu trwa tydzień sernikowy :) Jak pewnie dostrzegliście, to już trzeci przepis na to ciasto w tym tygodniu. Zapewniam jednak, że każdy z tych wypieków pozytywnie Was zaskoczy…

To ciasto jest dość pracochłonne ale jednocześnie niezwykle efektowne. Jest bardzo wysokie, co może sprawiać pewne trudności przy krojeniu (przede wszystkim ze względu na bardzo zwarty spód brownies). Mimo tych minusów, to chyba jeden z lepszych serników, jakie jadłam. Jest dość słodki, jednak jego smak  przełamuje gorzka czekolada oraz słone orzeszki… Zachwyci z pewnością smakoszy masła orzechowego oraz nutelli :) Polecam szczególnie :)

Podany przepis wykonałam w kwadratowej formie o boku 25cm

Spód brownies:

150g gorzkiej czekolady

170g masła

170g mąki pszennej (około 1 szklanki)

3 jajka

1 szklanka cukru (dałam 3/4)

1 łyżka kakao

Warstwa krówkowa:

510g gotowej masy krówkowej

150g orzeszków ziemnych

Masa serowa:

1kg twarogu, zmielonego przynajmniej dwukrotnie

4 jajka

2 białka

200g śmietany kremówki

1 szklanka cukru

16g cukru waniliowego

3 łyżki mąki pszennej

Dekoracja:

U mnie orzeszki ziemne oraz tarta czekolada, możecie jednak udekorować ciasto wedle swych upodobań :)

Przygotowanie:

Przygotowanie ciasta rozpoczynamy od warstwy brownies. W małym garnuszku na wolnym ogniu roztapiamy połamaną w kostki czekoladę oraz masło. Mieszamy, aż do połączenia składników. następnie odstawiamy do lekkiego przestudzenia.

Jajka ucieramy z cukrem do powstania gęstej puszystej masy (około 5 minut). następnie cienkim strumieniem wlewamy czekoladę z masłem, cały czas miksując. Gdy powstanie jednolita masa, wsypujemy przesianą mąkę i kakao, miksujemy do połączenia.

Dno formy do pieczenia wykładamy papierem (nie ma potrzeby obkładania boków). Wylewamy ciasto i wyrównujemy. Pieczemy około 20-25 minut w 180 stopniach* (na wierzchu ciasta powstanie skorupka). Po wyjęciu z piekarnika delikatnie studzimy, następnie smarujemy masą krówkową. Orzeszki kruszymy (zrobiłam to blenderem, nie kruszyłam jednak zbyt drobno). Równomiernie posypujemy po warstwie krówki. Odstawiamy i przygotowujemy warstwę serową.

Ser miksujemy z cukrem, cukrem waniliowym i jajkami. następnie wlewamy śmietanę kremówkę i wciąż miksując, dodajemy po łyżce mąki. Miksujemy niezbyt długo, tylko do momentu, aż wszystkie składniki się połączą.

Masę serową wylewamy na warstwę krówkową, wyrównujemy.

Piekarnik nastawiamy na temperaturę 125 stopni (ja zrobiłam to tuż po wyjęciu warstwy brownies z pieca). Na dno piekarnika wstawiamy naczynie żaroodporne z gorącą wodą. Pieczemy około 90-115 minut w kąpieli wodnej (po upieczeniu masa serowa może jeszcze lekko uginać się po naciśnięciu ją palcem, generalnie jednak powinna być dość dobrze ścięta).

Po wyjęciu z piekarnika dokładnie studzimy, dekorujemy, a następnie wkładamy do lodówki na całą noc.

Smacznego :)

*Piekę w piekarniku elektrycznym, w opcji pieczenia góra i dół, bez termoobiegu.

 

Sernik na owsianym spodzie z ricottą, przyozdobiony musem malinowym.

Czasem człowiek tęskni za jakimiś smakami, zapachami miejscami. Ja tęsknię czasem za dzieciństwem i mglistymi wspomnieniami sernika mojej babci, takiego starodawnego, pachnącego skórką pomarańczową i rodzynkami. Na takim grubym kruchym spodzie, który zawsze zostawiałam na talerzu ja i moja mama. Nigdy nie ukrywałam, że wszystko, co umiem, zawdzięczam mojej mamie i babci. Mój kulinarny gust ukształtował się na godzinach spędzonych z nimi w kuchni, pieczeniu  i wekowaniu owoców, na smakowaniu i wyjadaniu surowego ciasta prosto z miski (nadal tak robię :). Najwspanialszym sernikiem, jaki jadłam był ten, który upiekłam z babcią, dzień po śmierci dziadka. A dzisiaj ja chciałam upiec szczególne ciasto. Dla mojej mamy, bo choć dzieli nas cała Polska, jesteśmy bardzo blisko. I dziś usłyszałam najpiękniejszą pochwałę… Uczeń przerósł mistrza.

Podany przepis wykonałam w kwadratowej formie o boku 25cm

Masa serowa:

750g sera ricotta

250g sera mascarpone

3/4 szklanki cukru pudru

16g cukru waniliowego (lub ziarenka z 1 laski wanilii)

4 jajka

3 łyżki budyniu waniliowego (lub mąki ziemniaczanej)

Owsiany spód:

210g ciasteczek owsianych

100g masła

Mus malinowy:

150g malin

1 łyżka cukru

Przygotowanie:

Przygotowanie sernika rozpoczynamy od ciasteczkowego spodu. Na małym ogniu roztapiamy masło i odstawiamy. Ciasteczka owsiane drobno kruszymy (najprościej zrobić to przy pomocy blendera). Pokruszone ciastka wsypujemy do garnuszka z masłem, dokładnie mieszamy.

Formę do pieczenia wykładamy papierem (dno i boki). Na spód wylewamy ciasteczkową masę, wyrównujemy i odstawiamy. Rozpoczynamy przygotowanie masy serowej.

Do misy miksera wkładamy ricotte oraz mascarpone. Dokładnie miksujemy, aż sery się połączą (zajmuje to tylko chwilę). Następnie partiami wsypujemy cukier puder oraz cukier waniliowy (wanilie), cały czas miksując. Kolejnym krokiem jest dodanie jajek – dodajemy po jednym, nie wyłączając miksera. Na sam koniec wsypuejmy budyń, miksujemy tylko do połączenia składników.

Masę serową wylewamy na ciasteczkowy spód, wyrównujemy.

Przygotowujemy mus malinowy. Maliny mieszamy z cukrem i blendujemy. Przecieramy przez sitko a następnie na wierzchu sernika wylewamy kleksy i rozmazujemy je przy pomocy wykałaczki, tworząc esy-floresy.

Pieczemy 45 minut w 180 stopniach (piekę w piekarniku elektrycznym, w opcji pieczenia góra i dół, bez termoobiegu). Po upływie tego czasu wyłączamy piekarnik ale dopiero po 2 minutach lekko go uchylami. Ciasto pozostawiamy w nim aż do całkowitego wystudzenia.

Najlepiej jeść w dniu kolejnym, po całonocnym schłodzeniu w lodówce.

Smacznego :)

 

Mini serniczki z ricottą i czekoladą

Te serniczki pokochałam od pierwszego kęsa :) Wiem już, że wkrótce zrobię je w wersji maxi, jako pyszny sernik z czekoladą. Są bardzo aksamitne i delikatne, najlepiej smakują po schłodzeniu w lodówce. Zamiast zwykłej czekolady użyłam mlecznej z nadzieniem karmelowym (Ritter Sport) ale jeśli chcecie możecie zastąpić ją np. gorzką. Zdecydowanie polecam, ponieważ robi je się o wiele szybciej niż tradycyjny sernik a zaręczam, że zasmakują niejednemu sernikożercy :) Przepis podpatrzyłam na stronie Kwestia Smaku, dokonałam kilku modyfikacji.

Z podanych proporcji wyszło mi 9 babeczek

250g sera ricotta

250g sera mascarpone

100g czekolady

100g ciasteczek owsianych

1/2 szklanki cukru pudru

1 łyżka mąki

1 białko jajka

16g cukru waniliowego

Przygotowanie:

Ciasteczka wsiane drobno kruszymy (najszybciej można to zrobić używając blendera). Formę do muffinek wykładamy papilotkami. Do każdej nakładamy po łyżce pokruszonych ciasteczek, delikatnie wciskamy w dno.

Przygotowujemy masę serową. Do misy miksera wkładamy ser ricotta oraz mascarpone. Miksujemy na jednolita masę, partiami dodając cukier puder oraz cukier waniliowy. Następnie dodajemy białko i dokładnie miksujemy. Na końcu wsypujemy mąkę i miksujemy aż do połączenia.

Czekoladę drobno siekamy (wybierając czekoladę pamiętajcie, by nie miała płynnego nadzienia) i wsypujemy do masy serowej. Dokładnie mieszamy (już nie mikserem a łyżką).

Do każdej papilotki nakładamy masy serowej tak, aby zostało tylko troszkę miejsca do brzegu papilotki (ja w niektórych nakładałam aż do samego brzegu i masa nie rozlała się na boki podczas pieczenia).

Piekarnik nagrzewamy do 175 stopni. Tuż przed włożeniem formy do piekarnika skręcamy temperaturę do 120 stopni. Pieczemy około 20-25 minut (piekę w piekarniku elektrycznym, w opcji pieczenia góra i dół, bez termoobiegu). Pu upieczeniu masa serowa nie będzie do końca stężała (kiedy dotkniecie ją opuszkiem palca zostanie ślad i wierzch babeczek będzie uginać się pod palcami)- nie martwcie się, wszystko jest dobrze, ponieważ dzięki takiej konsystencji, serniczki po schłodzeniu będą kremowe.

Polecam schłodzić w lodówce minimum 4 godziny, najlepiej zostawić je na całą noc.

Smacznego :)

Z cyku: Niedzielne (niekoniecznie) słodkie śniadania:) Muffiny z jajkiem sadzonym.

Nie wiem, czy ktoś już robił tego typu wypiek ale ja jestem z niego ogromnie dumna :) Te muffinki są pyszne i świetne na lekkie ale i efektowne śniadanie. Możecie nimi zachwycić swoje drugie połówki lub sprawić przyjemność tylko sobie :) Bardzo ciekawa alternatywa dla zwykłych kanapek, polecam :)

Z podanego przepisu można wykonać 12 muffinów

1/2 szklanki mąki pszennej

1 jajko

20g masła

1/2 szklanki jogurtu naturalnego

2 łyżki mleka

1/4 łyżeczki proszku d o pieczenia

5 plasterków sera żółtego (lub więcej)

5 plasterków szynki (lub więcej)

po 1/4 czerwonej i żółtej papryki

przyprawy do smaku-u mnie sól, pieprz i czerwona papryka

12 jajek na wierzch

Przygotowanie:

W jednej misce mieszamy wszystkie „suche” składniki- mąkę, proszek do pieczenia i przyprawy.

Masło roztapiamy i delikatnie studzimy. W drugiej misce mieszamy wszystkie „mokre” składniki- mleko, jogurt, roztopione masło oraz jajko. Wlewamy „mokre” składniki do „suchych”.

Siekamy szynkę, ser oraz paprykę. Dodajemy do masy muffinkowej i dokładnie mieszamy. Formę do muffinów wykładamy papilotkami. Każdą delikatnie, przy pomocy pędzelka, smarujemy oliwą.  Do każdej papilotki nakładamy po łyżce ciasta.

Pieczemy przez około 25-30 minut w 180 stopniach. Wierzch babeczek powinien być rumiany. Po tym czasie wyjmujemy je z piekarnika i delikatnie studzimy.

Następnie do każdej papilotki wbijamy po jednym jajku uważając, by białko nie zalało foremki do muffinów. Zapiekamy jeszcze 15-20 minut w 180 stopniach (piekę w piekarniku elektrycznym, w opcji pieczenia góra i dół, bez termoobiegu).

Podajemy jeszcze ciepłe.

Smacznego poranka :)

 

Sernik z Oreo i białą czekoladą (bez pieczenia)

Jeśli lubicie Oreo zapewne zauważyliście, jak wiele przepisów z wykorzystaniem tych ciasteczek znajduje się w Internecie.  Ja dodaje swój- być może niezbyt oryginalny ale bardzo bardzo pyszny. Do jego przygotowania nie potrzebujecie nawet piekarnika. Jest bardzo lekki i kremowy- zdecydowanie polecam:) Gwarantuje, że zjecie go więcej niż jeden kawałek…

Przepis wykonałam w kwadratowej formie o boku 25cm

Ciasteczkowy spód:

330g Oreo (same ciemne ciasteczka, bez nadzienia)

100g masła

Kremowa masa:

500g sera mascarpone

300ml śmietany 30 lub 36%, mocno schłodzonej

200g białej czekolady

3 łyżeczki żelatyny rozpuszczone w 3 łyżkach wody

ciasteczka do dekoracji (użyłam mini Oreo)

Przygotowanie:

Z Oreo wyjmujemy białe nadzienie (najlepiej przy pomocy nożyka zeskrobujemy je z ciasteczek). Ciasteczka kruszymy przy pomocy blendera na drobno (jakby na piasek). Masło roztapiamy w małym garnuszku, ściągamy z kuchenki. Wsypujemy ciasteczka i dokładnie mieszamy.

Kwadratową formę do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia. Wysypujemy masę miasteczkową i równomiernie rozkładamy na dnie. Formę wstawiamy do lodówki do schłodzenia.

Przygotowujemy masę sernikową. Białą czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej i studzimy. Żelatynę przyrządzamy z użyciem 3 łyżek wrzątku. Studzimy.

Ser mascarpone przekładamy do masy miksera i ucieramy. Dodajemy śmietanę ( nie ubitą). Powoli wlewamy wystudzoną czekoladę oraz żelatynę (także wystudzona). Po dodaniu miksujemy jeszcze tylko chwilę- zbyt długie miksowanie może spowodować zważenie masy.

Gotowy ser wylewamy na ciasteczkowy spód, wyrównujemy. Wierzch dekorujemy ciastkami lub według uznania.

Schładzamy w lodówce kilka godzin, najlepiej całą noc.

Miasteczkowy spód może się lekko kruszyć, nie ujmuje to jednak ciastu uroku ani smaku :)

Smacznego :)

 

 

Ciasteczka z Toblerone

Lubicie batoniki Toblerone? Ja jestem ich fanką od niedawna więc kiedy we Wiedniu zobaczyłam te batoniki w wersji mini wiedziałam, że będą inspiracją do blogowego przepisu. Ciasteczka są bardzo kruche, na drugi dzień wprost kruszą się podczas jedzenia. Bardzo ważne jest by trzymać ja w szczelnym (!) pojemniku- dzięki temu na drugi oraz w kolejnych dniach nie będą twarde. Smak Toblerone jest bardzo delikatny, kawałki batonika są miłą niespodzianą podczas jedzenia bo te ciasteczka wyglądają bardzo niepozornie… Polecam :)

Z podanego przepisu przygotowałam 32 ciasteczka wielkości standardowej ( mniej więcej takiej, jak kupne np. Pieguski)

200g miękkiego masła

3/4 szklanki brązowego cukru

2 i 1/4 szklanki mąki

16g cukru waniliowego (1 opakowanie)

2 jajka

3 łyżki kakao

1/2 łyżeczki sody oczyszczonej

200g batonika Toblerone (ja użyłam mini batoników w 3 smakach)

Przygotowanie:

Masło ucieramy na puszysta masę z cukrem oraz cukrem waniliowym (około 2 minuty). Następnie dodajemy po jednym jajku, po każdym dodaniu dokładnie miksując.

Mąkę przesiewamy razem z kakao. Mieszamy z sodą.  Partiami dodajemy do masy maślanej, cały czas miksując na niskich obrotach. Masa powinna być bardzo zwarta i dość mocno lepić się do  łopatek miksera.

Batoniki siekamy (niezbyt drobno ale tak, aby batonik było czuć w ciasteczkach). Wsypujemy czekoladki do ciasta i dokładnie mieszamy (już łyżką).

Formę do pieczenia wykładamy papierem. Z ciasta formujemy kuliki wielkości orzecha włoskiego, lekko spłaszczamy dłonią i układamy na blasze, pozostawiając między ciasteczkami pewien odstęp (lekko urosną). Ja układałam po 16 ciasteczek na jednej blaszce i nie skleiły się. Jeśli ciasto będzie lepić się Wam do rąk, możecie lekko zwilżyć ja wodą.

Pieczemy około 10-12 minut w 200 stopniach. Po wyjęciu z piekarnika, na około 5 minut pozostawiamy jeszcze na blaszce (by lekko stwardniały i ostudziły się). Po całkowitym wystudzeniu zamykamy w szczelnym pojemniku.

Ciasteczka można przechowywać przez kilka dni pamiętając o szczelnym zamknięciu.

Smacznego :)