Pieczemy

Kruche ciasteczka Ani

Witajcie

Dziś zapraszam Was na pyszne i długo utrzymujące świeżość kruche ciasteczka, na które przepis dostałam właśnie od przecudownej Ani. W smaku i kruchości są bardzo podobne do ciastek półfrancuskich. Ich niewątpliwą zaletą jest to, że nawet po tygodniu smakują jak świeżo upieczone. Sądzę, że przechowywane w szczelnym pojemniku, mogłyby wytrzymać nawet dłużej.

Aniu, bardzo dziękuję za przepis : )

Z podanego przepisu ciasta wychodzi tak dużo, że podzieliłam je na dwie części, z których jedną zamroziłam. Ilość ciasteczek zależy od ich wielkości i formy, mi wyszło pięćdziesiąt właśnie z połowy porcji.

½ kg margaryny

½ kg mąki pszennej

3/4 szklanki drobnego cukru do wypieków

1 jajko (żółtko i białko osobno)

8 łyżek gęstej śmietany 30%

cukier do posypania wierzchu

szczypta soli

Przygotowanie:

Mąkę i cukier mieszamy z solą i wysypujemy na stolnicę. Dodajemy posiekaną margarynę i wszystko razem siekamy. Żółtko mieszamy ze śmietaną i dodajemy do mąki posiekanej z margaryną. Wyrabiamy gładkie i elastyczne ciasto (może delikatnie lepić się do rąk, w razie potrzeby podsypujemy niewielką ilością mąki). Z ciasta formujemy kulę, spłaszczamy ją i owijamy w folie spożywczą. Wkładamy do lodówki na około 8 godzin.

Po upływie tego czasu ciasto rozwałkowujemy na grubość 5-7 mm na stolnicy wysypanej mąką. Z ciasta wykrawamy dowolne kształty i układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia (zostawiamy odległości pomiędzy ciasteczkami, ponieważ delikatnie rosną). Wierzch każdego ciastka smarujemy białkiem i posypujemy cukrem.

Pieczemy na złoty kolor, około 18-25 minut w 180 stopniach*. Studzimy i przechowujemy w szczelnym pojemniku.

Smacznego : )

* Piekę w piekarniku elektrycznym, w opcji pieczenia góra i dół, bez termoobiegu.

Rozstrzygnięcie konkursu…

Moi Drodzy…

Na początku jeszcze raz przepraszam za opóźnienie w publikacji zwycięzcy (a właściwie zwyciężczyni : ) konkursu. Nałożyło mi się kilka spraw i ciężko było mi to wszystko od razu ogarnąć…

A więc…

Zwycięski komentarz:

Dlaczego to właśnie mi przydałaby się książka Ramsaya? W zasadzie odpowiedź nasunęła mi się od razu: A dlaczego nie? Uwielbiam gotować, uwielbiam Ramsaya, nie posiadam jeszcze żadnej jego książki w swojej ‚kulinarnej’ biblioteczce, jestem początkującą blogerką no i co najważniejsze: jeszcze w życiu niczego nie wygrałam :(więc może los (o imieniu angelique) chociaż raz się do mnie uśmiechnie??
Pozdrawiam serdecznie

Iwonko, gratuluje : ) !!!

Wszystkim biorącym udział w konkursie bardzo bardzo dziękuję : )

Pozdrawiam

angie : )

Bananowe sernikobrownie

Witajcie : )

Na początek chciałabym Was serdecznie przeprosić za opóźnienie w publikacji wyników konkurs- ostatnio czas przelatuje mi przez palce… Ale obiecuję, że już jutro poznacie zwycięzcę, a po weekendzie książka zostanie wysłana.

Na przeproszenie mam dla Was przepis na to sernikobrownie : ) Ciasto jest bardzo bardzo bananowe dlatego nadaje się tylko dla tych, którzy uwielbiają ten owoc. Sernik jest bardzo wilgotny i aksamitny, zupełnie iny niż wszystkie serniki, jakie do tej pory jadłam . Najlepiej smakuje po przeleżeniu nocy w lodówce.

Myślę, że zasmakuje też niejednemu dziecku…

Zdecydowanie polecam : )

Podany przepis wykonałam w kwadratowej formie o boku 25 cm.

Warstwa brownie:

200 g miękkiego masła

200 g  gorzkiej czekolady

3 jajka

120 g mąki

150 g cukru pudru

Sernik bananowy:

3 dojrzałe banany (rozgniecione np. widelcem)

500 g mascarpone

3 jajka

sok z 1/2 cytryny

80 g brązowego cukru (lub białego)

1 łyżka mąki

Przygotowanie:

Formę do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia (formę wcześniej można delikatnie wysmarować masłem).

Czekoladę do warstwy brownie roztapiamy w kąpieli wodnej i studzimy. Masło ucieramy z cukrem pudrem, następnie dodajemy po jednym jajku i cały czas miksujemy. Delikatnym strumieniem wlewamy czekoladę. Po połączeniu dosypujemy przesianą mąkę (najlepiej dosypywać partiami i już nie miksować tylko korzystać z łyżki). Gotową masę wylewamy na dno formy, wyrównujemy i pieczemy 20 minut w 180 stopniach*.

Przygotowujemy masę serową. Mascarpone ucieramy z cukrem. Następnie dodajemy po jednym jaku uważając, aby masa się nie zważyła. Nadal miksując, dodajemy rozgniecione banany oraz sok z cytryny. Na koniec wsypujemy przesianą łyżkę mąki pszennej.

Masę serową wylewamy na lekko przestudzony spód czekoladowy. Pieczemy około 60 minut w 175 stopniach*. W połowie pieczenia wierzch ciasta przykryłam folią aluminiową tak, aby zbytnio się nie przyrumienił. Studzimy i najlepiej odstawiamy na noc w chłodne miejsce, np. lodówkę.

Smacznego : )

*Piekę w piekarniku elektrycznym, w opcji pieczenia góra i dół, bez termoobiegu.

 

Ciasteczka latte z czekoladą

Witajcie : )

Bliskie mi osoby wiedzą, że uwielbiam dwie rzeczy- gorzką kawę i dobrą mleczną czekoladę. Dzisiejsze ciasteczka są połączeniem tych dwóch smaków. Jedną z ich największych zalet jest to, że po ich upieczeniu wokół unosi się cudowny zapach…

Gorzki smak kawy dość dobrze przełamuje słodycz mlecznej czekolady. Jeśli jednak jesteście fanami czekolady gorzkiej- eksperymentujcie : ) Jeśli jednak boicie się zbyt wytrawnego smaku, dodajcie więcej brązowego cukru.

Polecam wszystkim fanom kawy : )

Podany przepis pozwala na przygotowanie około 35-40 ciasteczek

200 g miękkiego masła

2 jajka

6 łyżek mleka

1 i 1/2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej

3/4 szklanki brązowego cukru

2 szklanki mąki

1 łyżeczka proszku do pieczenia

szczypta soli

100 g mlecznej czekolady

Przygotowanie:

W garnuszku na niewielkim ogniu podgrzewamy mleko. Do wrzącego płynu wsypujemy kawę rozpuszczalną i mieszamy, aż do połączenia. odstawiamy do przestudzenia.

Miękkie masło ucieramy do białości ze szczyptą soli oraz brązowym cukrem (najlepiej wybrać dość drobny cukier, mimo tego jednak, ucieranie dość długo potrwa). Dodajemy po jednym jajku, cały czas ucierając. Cienkim strumieniem wlewamy przestudzone mleko, miksujemy do połączenia.

Mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia. Partiami wsypujemy do masy maślanej i mieszamy (nie musicie robić już tego mikserem, wystarczy łyżka, która dobrze zbierze masę z brzegów miski). Czekoladę kroimy w drobną kostkę, wsypujemy do ciasta i mieszamy.

Ciasto schładzamy około 30-60 minut w lodówce. Blaszkę do pieczenia wykładamy papierem. Z ciasta formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego (najłatwiej jest to robić mokrymi dłońmi-dość mocno lepi się do rąk), układamy je w dość sporych odstępach (piekłam po 16 na blaszce). Pieczemy 12-14 minut w 180 stopniach*, do lekkiego zezłocenia. Po upieczeniu pozostawiamy jeszcze chwilę na ciepłej blaszce, aż do lekkiego wystudzenia.

Smacznego : )

KONKURS (!!!) i słów kilka…

Witajcie : )

Zacznę od przeprosin za nieregularne wstawianie postów, które wynikało z problemów z programem graficznym. Teraz mam nadzieję, że będzie już tylko lepiej. Tak więc jutro zapraszam już na pyszne jogurtowe ciacho : ))

Dziś jednak zapraszam Was na konkurs, w którym do wygrania będzie książka, którą ja sama uwielbiam. Wypróbowałam z niej wiele przepisów i mogę z czystym sumieniem potwierdzić, że przyda się zarówno początkującym, jak i zaawansowanym kucharzom : P Mój egzemplarz, jak możecie zauważyć, jest już lekko sfatygowany, jednak Wasz będzie nowy i pięknie zapakowany : )

Zasady konkursu:

1. Warunkiem wzięcia udziału w konkursie jest polubienie Sweet Place na facebooku (link po prawej stronie w zakładce „witajcie” →)

2. Odpowiedz na pytanie: Dlaczego to właśnie Tobie przydałaby się ta książka? (odpowiedzi wpisujcie  komentarzach pod tym postem)

Liczę na Wasze twórcze i oryginalne odpowiedzi !

Pod każdą odpowiedzią podpiszcie się swoim adresem mailowym ! (to też jest warunek konkursu ;p)

Rozstrzygnięci konkursu odbędzie się wraz z rozpoczęciem weekendu majowego, czyli 1 maja!

Zapraszam

Angie : )

Konkurs na BLOG ROKU ! :)

Witajcie:)
Już od dzisiaj możecie głosować na Sweet Place w konkursie bloga roku w kategorii „Zdrowie i kulinaria”. Będzie mi bardzo miło, jeśli ktoś z Was doceni moją pracę i zagłosuje:) wysatarczy wysłać sms o treści D00165 pod numer 7122 (koszt to 1,23zł a cały dochód zostanie przekazany na rehabilitacyjne obozy dla dzieci z ubogich rodzin i dzieci niepełnosprawnych)
pozdrawiam Was cieplutko:)

http://www.blogroku.pl/2012/
kategorie/sweet-place,1pt,blog.html

Konkurs na profilu na facebooku :)

Kochani!

Serdecznie zapraszam Was do udziału w nowym konkursie na Sweet Place :)

Aby wziąć udział wystarczy polubić mój profil na facebooku gdzie dowiecie się szczegółów :) Konkurs nie wymaga dużo wysiłku, liczy się Wasza inwencja i wiara w moje zdolności.

Do wygrania jest książka Nigelli Lawson Nigellissima !!!

Aby polubić mój profil kliknij na ikonkę z oznaczeniem „fb” po lewej stronie pulpitu : )

CZAS START !

Konkurs trwa do końca tygodnia (czyli 27 I )

enjoy ! : )

pozdrawiam, angelique : )

Pomysł na nie słodkie śniadanie: jajka zapiekane w kokilkach…

Witajcie :)

Przejedzenie po Świętach dało mi się we znaki więc wracam, z przepisem tym razem nie słodkim… ale zaręczam, że równie smacznym. To idealne połączenie dobrej jakości żytniego chleba, pesto oraz Waszych ulubionych dodatków… U mnie wybór padł na szynkę oraz cheddar. Wymaga trochę pracy, dlatego polecam na weekendowe śniadanie lub może noworoczne? Czy nie sądzicie, że byłoby to smaczne rozpoczęcie Nowego Roku ? : )

Podane składniki wystarczą dla 2 osób (2 porcje)

2 jajka

2 kromki żytniego chleba ( takie mniejsze, może być również chleb pszenny)

2 plasterki szynki

2 plasterki żółtego sera (użyłam cheddara)

2 łyżeczki zielonego pesto

sól, pieprz, szczypiorek

łyżeczka masła

Przygotowanie:

Dno i boki kokilek dokładnie wysmarowujemy masłem. Na dnie każdego z naczynek równomiernie rozkładamy po łyżeczce zielonego pesto. Chleb kroimy w większe kostki, ser i szynkę w drobną kostkę.

Na dnie kokilki (wcześniej wysmarowanym pesto) układamy kostki chleba i lekko dociskamy. Na wierzch posypujemy starty (lub pokrojony) ser oraz szynkę. Lekko dociskamy. Na koniec wbijamy do każdej kokilki po jednym jajku równocześnie starając się, aby żółtko się nie rozlało. Delikatnie posypujemy solą, świeżo zmielonym pieprzem oraz posiekanym szczypiorkiem (szczypiorek możemy posypać także tuż po upieczeniu).

Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni* . Pieczemy około 15-20 minut do momentu, aż białko będzie ścięte a żółtko jeszcze płynne (można to sprawdzić delikatnie nakłuwając jajko widelcem po około 10 minutach pieczenia). Podajemy po lekkim przestudzeniu : )

Smacznego : )

*Piekę w piekarniku elektrycznym, w opcji pieczenia góra i  dół, bez termoobiegu.

Tadam… i konkurs rozwiązany :)

Przepraszam, że tak długo musieliście czekać na rozwiązanie.

I dziękuję, bo ten konkurs był chyba jednym z lepszych pomysłów w moim życiu:) Nagle poczułam, że jesteście mi bardzo bliscy, dzielicie wspólnie emocje i tak jak ja, uwielbiacie świąteczną atmosferę…

Tym trudniej było mi wybrać zwycięzcę. Wiele z pośród waszych odpowiedzi mnie rozbawiło, wzruszyło lub przeniosło w świat dzieciństwa. Nawet nie spodziewałam się, że tak mocno zaangażujecie się w ten konkurs.

Musiałam wybrać zwycięzcę:) I chociaż było mi bardzo trudno, jedna historia  szczególnie mi się spodobała…

Bardzo bardzo gratuluje Adze :)

Mój ulubiony świąteczny wypiek – pierniczki. No niby oczywiste ale dlaczego JA tak je lubię? U mnie w domu nigdy nie piekło się pierniczków ani innych ciastek na święta (bo się je cały czas podjada, a przecież każdy jest wiecznie na diecie). Pierwsze w swoim życiu pierniczki upiekłam więc dopiero na studiach razem ze współlokatorami (to samo mieszkanie ale inny pokój) i współspaczką (ten sam pokój – ot takie mieliśmy rozróżnienie :-) ). Zaczęło się od tego, że znaleźliśmy cudną foremkę – śmiesznego renifera, no i się zaczęło. Najpierw nie mogliśmy znaleźć przepisu, nikt z nas wcześniej nic nie piekł samodzielnie, a w osiedlowym sklepie skończyła się przyprawa do pierników… Dlatego pierniczki piekliśmy do pierwszej w nocy. Ze zmęczenia było nam bardzo wesoło. Efekt był taki, że pod koniec nasze renifery miały na sobie mapy (mieszkaliśmy z geografem), napisy po Szwedzku i flagę Szwecji (filolog szwedzki) oraz wzory chemiczne (chemik i technolog żywienia). Po upieczeniu zrobiły furorę na uczelni. Od tego czasu pierniczki piekliśmy razem każdego roku i kojarzą mi się one z cudownymi latami na studiach :-)

Ta odpowiedź był mi szczególnie bliska, rozbawiła mnie i sprawiła, że zapisaną wyżej sytuacje miałam przed oczami. Bardzo dziękuję.

A wszystkim Uczestnikom jeszcze raz dziękuję za udział i obiecuję, że to nie ostatni konkurs. Pozdrawiam ciepło :)

angelique

Świąteczny konkurs na blogu:)

 

Cześć ; )

Serdecznie zapraszam Was na pierwszy konkurs na tym blogu. Do wygrania jest prezentowana na zdjęcia puszeczka z wspaniałymi przepisami na świąteczne ciasteczka. Do nagrody dołączone są cztery foremki do wykrawania ciasteczek : ) Podoba Wam się ? ; )

Reguły są bardzo proste. Wystarczy w komentarzu pod tym postem odpowiedzieć na jedno bardzo proste pytanie:

Jaki jest Wasz ulubiony świąteczny wypiek i jakie wspomnienia z nim się wiążą ?

Liczę na Waszą kreatywność oraz na to, że Wasze odpowiedzi mnie wzruszą lub rozbawią:)

Pod każdą odpowiedzią proszę o podanie adresu mailowego, ułatwi mi to kontakt z zwycięzcą !!!

Konkurs trwa do 20 listopada a więc CZAS START : ) !!!

Pozdrawiam ciepło : ))