Czekolada

Ciasto czekoladowe z imbirem

 

Choć oryginalny przepis tytułuje to ciasto jako brownies dla mnie jest to zwykłe, choć bardzo smaczne ciasto czekoladowe. Niezwykłe jest w nim to, że pięknie pachnie i delikatnie smakuje imbirem. Choć nie jestem fanką tej przyprawy, to ciasto podbiło nawet moje serce.  Nie czuć w nim ostrego smaku imbiru a jedynie jego aromat :) polecam, bo to ciekawa alternatywa dla zwykłych ciast czekoladowych.

Przepis przygotowałam w kwadratowej formie o boku 25cm.

200g miękkiego masła

200g gorzkiej czekolady

¼ szklanki cukru pudru

4 jajka

100g korzenia imbiru, startego na drobnych oczkach+ 5 łyżek cukru

¾ szklanki mąki

Wierzch

100g gorzkiej czekolady

1 łyżka kremówki

Przygotowanie:

W garnuszku na niewielkim ogniu roztapiamy masło. Dodajemy czekoladę i mieszamy ,aż masa będzie jednolita i gładka (nie zagotowujemy). Odstawiamy do lekkiego przestudzenia.

Imbir (wraz ze skórką) trzemy na tarce o drobnych oczkach. Przekładamy do garnuszka, zasypujemy cukrem i podgrzewamy. Mieszamy, aż do powstania gęstego syropu (około 5-10 minut). Studzimy.

Masę umieszczamy w dużej misce. Wbijamy do niej po jednym jajku, po każdym dodaniu mieszając do całkowitego połączenia. Wsypujemy cukier puder i mieszamy. Następnie dodajemy syrop imbirowy wraz z tartym imbirem (dodałam 5 łyżeczek pamiętajcie jednak, że jest to bardzo wyrazista przyprawa więc radzę, byście dodawali po jednej łyżeczce i smakowali). Na koniec wsypujemy mąkę i mieszamy tak długo, aż masa czekoladowa nie będzie miała grudek (nie musicie używać miksera).

Dno formy do pieczenia wykładamy papierem. Wylewamy masę i wyrównujemy. Pieczemy 30-35 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni*. Studzimy.

Przygotowujemy polewę- w garnuszku nad kąpielą wodną roztapiamy czekoladę i mieszamy z kremówką. Jeszcze ciepłą masę wylewamy na wierzch ciasta, wyrównujemy i pozostawiamy, aż do wystudzenia (jadłam jeszcze ciepłe ciasto z cieknącą polewą i było pyszne:) Wierch ciasta przystroiłam cienkimi plasterkami imbiru.

Smacznego:)

*piekę w piekarniku elektrycznym, w opcji pieczenia góra i  dół, bez termoobiegu.

Nutella cake

Przepis ten chodził za mną od dawna, więc musiałam go spróbować. Nie jestem ogromna fanką Nutelli, za to kocham wszelkiego rodzaju ciasta czekoladowe. Uwielbiam, gdy są wilgotne i zwarte i muszę powiedzieć, że to ciasto właśnie takie jest. Zaraz po brownies, jest jednym z najlepszych ciast, jakie jadłam. Polecam wykorzystać do nutella cake czekolady o wysokiej zawartości kakao- dzięki temu będzie ono miało ciekawy, słodko-gorzki smak.

Polecam :)

Podane ciasto upiekłam w okrągłej formie o średnicy 25 cm.

400g nutelli (miękkiej, wyjętej minimum godzinę przed pieczeniem z lodówki)

100g gorzkiej czekolady o zawartości kakao min. 70%

6 jajek (żółtka i białka osobno)

125g miękkiego masła

100g mielonych orzechów laskowych

1 łyżka rumu

Wierzch ciasta:

100g gorzkiej czekolady o zawartości kakao min. 70%

125ml śmietany kremówki

1 łyżka rumu

100g orzechów włoskich zmielonych niezbyt drobno

Przygotowanie:

Białka ubijamy na sztywną pianę ze szczypta soli. Odstawiamy na bok.

Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej i studzimy. Masło ucieramy z nutellą na jednolitą masę (mikserem) a następnie dodajemy rum, żółtka oraz zmielone orzechy i roztopioną czekoladę. Wszystko dokładnie miksujemy.

Do masy dodajemy białka i delikatnie mieszamy całość szpatułką (tak, by białka nie opadły).

Dno formy do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia (nie ma potrzeby obkładanie boków blaszki). Wylewamy ciasto i wyrównujemy wierzch. Pieczemy 40 minut w 180 stopniach (piekę w piekarniku elektrycznym, w opcji pieczenia góra i dół, bez termoobiegu). Ciasto podczas pieczenia wyrasta a potem opada- nie martwcie się, to normalne. Po upływie czasu pieczenia wyłączamy piekarnik, ale ciasto pozostawiamy w ciepłym piecu jeszcze przez 10 minut.

Po wyjęciu z piekarnika, studzimy.

Przygotowujemy polewę. Do małego garnuszka wlewamy kremówkę, dodajemy rum oraz połamaną w kostki czekoladę. Podgrzewając, mieszamy aż do rozpuszczenia czekolady, nie dłużej. Jeszcze ciepłą polewę wylewamy na ciasto, dekorujemy pokruszonymi orzechami. Studzimy i wkładamy do lodówki  na 4 godziny (zimne ciasto jest najsmaczniejsze :)

Smacznego :)

 

Muffinki z gruszkami i czekoladą deserową

Bardzo szybki i łatwy w przygotowaniu deser. Jego bazą jest standardowe ciasto na muffinki, które możecie dowolnie modyfikować. Ja uwielbiam gruszki z czekoladą, więc na te składniki padł mój wybór. Te babeczki jesteście w stanie przygotować w mniej niż 30 minut i sądzę, że nawet najwięksi laicy kuchenni podołają temu przepisowi :)  Więc zapraszam do wypróbowania :)

Z podanego przepisu wyszło mi 12 babeczek

2 szklanki mąki pszennej

¾ szklanki cukru

1 duże jajko (lub 2 małe)

100g masła

200ml mleka

2 płaskie łyżeczka proszku do pieczenia

½ łyżeczki sody

80g czekolady deserowej

1 gruszka, pokrojona w cienkie plasterki

Przygotowanie:

Masło wkładamy do niewielkiego garnuszka i roztapiamy na wolnym ogniu, następnie lekko studzimy.

W tym czasie mąkę przesiewamy i mieszamy z proszkiem do pieczenia, sodą, cukrem. W drugiej misce łączymy wszystkie „mokre” składniki- mleko, ciepłe masło i jako. „Mokre” składniki wlewamy do „suchych” i dokładnie mieszamy (możemy to zrobić przy użyciu łyżki, nie jest potrzebny mikser).

Czekoladę siekamy  dodajemy do ciasta i dokładnie mieszamy.

Gruszkę dokładnie myjemy, odcinamy z niej gniazdo nasienne i kroimy na ćwiartki a następnie te cząstki na plasterki (chodzi o to, aby plastry nie były zbyt grube i długie).

Formę na muffinki wykładamy papilotkami. Do każdej nakładamy ciasta do ¾ wysokości (ja dałam nawet troszkę więcej). Na wierzch każdej babeczki układamy plasterki gruszki (ilość według uznania).

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Pieczemy 17-20 minut do momentu, aż wierzch muffinek będzie złocisty* (gruszki powinny lekko zatopić się w cieście, które urośnie). Po wystudzeniu wyjmujemy z formy i podajemy.

Smacznego :)

*Piekę w piekarniku elektrycznym, w opcji pieczenia góra i dół, bez termoobiegu.

 

Murzynek z suszonymi śliwkami i kawałkami czekolady

W moim dzieciństwie to ciasto odgrywa bardzo ważną rolę. W moim domu pojawiało się bardzo często- gdy pojawiali się niespodziewani goście, gdy w niedzielne popołudnie nagle zachciało nam się czegoś słodkiego lub gdy po prostu nie było zbyt dużo pieniędzy. Ten smak dzieciństwa może nam posłużyć jako baza do wielu modyfikacji. Moja mama robiła klasycznego murzynka jednak ja chciałam by jego tradycyjny smak zyskał nowej nuty. Suszona śliwka świetnie komponuje się z kawałkami gorzkiej czekolady. A Wy? Jakich dodatków użylibyście?

Polecam:)

Podany przepis przygotowałam w keksówce o wymiarach 12 x 35cm

250g masła

1,5 szklanki mąki pszennej

1 szklanka cukru

5 łyżek kakao

4 łyżki mleka

1 łyżeczka proszku do pieczenia

4 jajka

100g gorzkiej czekolady

100g suszonych śliwek

Przygotowanie:

Masło rozpuszczamy w małym garnuszku na niewielkim ogniu . Gdy już się roztopi,dodajemy mleko i wsypujemy cukier i mieszamy aż do dokładnego rozpuszczenia. Następnie wsypujemy kakao i mieszamy, wciąż podgrzewając, aż masa będzie gładka i jednolita. Następnie zostawiamy do lekkiego przestudzenia

Czekoladę oraz suszone śliwki kroimy na mniejsze kawałki, odstawiamy.

Białka ucieramy na sztywną pianę ze szczyptą soli. Następni dodajemy żółtka, przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia oraz 4/5 masy kakaowej, całość miksujemy (powstanie gładka, dość gęsta masa). Następnie wsypujemy do ciasta czekoladę i suszone śliwki, mieszamy (już przy pomocy łyżki).

Kaksówkę wykładamy papierem do pieczenia. Wylewamy ciasto i wyrównujemy wierzch.

Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni. Pieczemy około 40 minut lub do suchego patyczka (10 minut przed końcem pieczenia przykryłam wierzch ciasta papierem do pieczenia, aby nazbyt się nie przyrumienił). Po upieczeniu ciasta jego wierzch polewamy pozostałą masą kakaową (wcześniej podgrzewamy w garnuszku,ewentualnie dodając łyżeczkę mleka).

Studzimy i kroimy na kawałki (ja zjadam jeszcze ciepłe ciasto :)

Smacznego :)

 

Mini serniczki z ricottą i czekoladą

Te serniczki pokochałam od pierwszego kęsa :) Wiem już, że wkrótce zrobię je w wersji maxi, jako pyszny sernik z czekoladą. Są bardzo aksamitne i delikatne, najlepiej smakują po schłodzeniu w lodówce. Zamiast zwykłej czekolady użyłam mlecznej z nadzieniem karmelowym (Ritter Sport) ale jeśli chcecie możecie zastąpić ją np. gorzką. Zdecydowanie polecam, ponieważ robi je się o wiele szybciej niż tradycyjny sernik a zaręczam, że zasmakują niejednemu sernikożercy :) Przepis podpatrzyłam na stronie Kwestia Smaku, dokonałam kilku modyfikacji.

Z podanych proporcji wyszło mi 9 babeczek

250g sera ricotta

250g sera mascarpone

100g czekolady

100g ciasteczek owsianych

1/2 szklanki cukru pudru

1 łyżka mąki

1 białko jajka

16g cukru waniliowego

Przygotowanie:

Ciasteczka wsiane drobno kruszymy (najszybciej można to zrobić używając blendera). Formę do muffinek wykładamy papilotkami. Do każdej nakładamy po łyżce pokruszonych ciasteczek, delikatnie wciskamy w dno.

Przygotowujemy masę serową. Do misy miksera wkładamy ser ricotta oraz mascarpone. Miksujemy na jednolita masę, partiami dodając cukier puder oraz cukier waniliowy. Następnie dodajemy białko i dokładnie miksujemy. Na końcu wsypujemy mąkę i miksujemy aż do połączenia.

Czekoladę drobno siekamy (wybierając czekoladę pamiętajcie, by nie miała płynnego nadzienia) i wsypujemy do masy serowej. Dokładnie mieszamy (już nie mikserem a łyżką).

Do każdej papilotki nakładamy masy serowej tak, aby zostało tylko troszkę miejsca do brzegu papilotki (ja w niektórych nakładałam aż do samego brzegu i masa nie rozlała się na boki podczas pieczenia).

Piekarnik nagrzewamy do 175 stopni. Tuż przed włożeniem formy do piekarnika skręcamy temperaturę do 120 stopni. Pieczemy około 20-25 minut (piekę w piekarniku elektrycznym, w opcji pieczenia góra i dół, bez termoobiegu). Pu upieczeniu masa serowa nie będzie do końca stężała (kiedy dotkniecie ją opuszkiem palca zostanie ślad i wierzch babeczek będzie uginać się pod palcami)- nie martwcie się, wszystko jest dobrze, ponieważ dzięki takiej konsystencji, serniczki po schłodzeniu będą kremowe.

Polecam schłodzić w lodówce minimum 4 godziny, najlepiej zostawić je na całą noc.

Smacznego :)

Sernik z Oreo i białą czekoladą (bez pieczenia)

Jeśli lubicie Oreo zapewne zauważyliście, jak wiele przepisów z wykorzystaniem tych ciasteczek znajduje się w Internecie.  Ja dodaje swój- być może niezbyt oryginalny ale bardzo bardzo pyszny. Do jego przygotowania nie potrzebujecie nawet piekarnika. Jest bardzo lekki i kremowy- zdecydowanie polecam:) Gwarantuje, że zjecie go więcej niż jeden kawałek…

Przepis wykonałam w kwadratowej formie o boku 25cm

Ciasteczkowy spód:

330g Oreo (same ciemne ciasteczka, bez nadzienia)

100g masła

Kremowa masa:

500g sera mascarpone

300ml śmietany 30 lub 36%, mocno schłodzonej

200g białej czekolady

3 łyżeczki żelatyny rozpuszczone w 3 łyżkach wody

ciasteczka do dekoracji (użyłam mini Oreo)

Przygotowanie:

Z Oreo wyjmujemy białe nadzienie (najlepiej przy pomocy nożyka zeskrobujemy je z ciasteczek). Ciasteczka kruszymy przy pomocy blendera na drobno (jakby na piasek). Masło roztapiamy w małym garnuszku, ściągamy z kuchenki. Wsypujemy ciasteczka i dokładnie mieszamy.

Kwadratową formę do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia. Wysypujemy masę miasteczkową i równomiernie rozkładamy na dnie. Formę wstawiamy do lodówki do schłodzenia.

Przygotowujemy masę sernikową. Białą czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej i studzimy. Żelatynę przyrządzamy z użyciem 3 łyżek wrzątku. Studzimy.

Ser mascarpone przekładamy do masy miksera i ucieramy. Dodajemy śmietanę ( nie ubitą). Powoli wlewamy wystudzoną czekoladę oraz żelatynę (także wystudzona). Po dodaniu miksujemy jeszcze tylko chwilę- zbyt długie miksowanie może spowodować zważenie masy.

Gotowy ser wylewamy na ciasteczkowy spód, wyrównujemy. Wierzch dekorujemy ciastkami lub według uznania.

Schładzamy w lodówce kilka godzin, najlepiej całą noc.

Miasteczkowy spód może się lekko kruszyć, nie ujmuje to jednak ciastu uroku ani smaku :)

Smacznego :)

 

 

Ciasteczka z Toblerone

Lubicie batoniki Toblerone? Ja jestem ich fanką od niedawna więc kiedy we Wiedniu zobaczyłam te batoniki w wersji mini wiedziałam, że będą inspiracją do blogowego przepisu. Ciasteczka są bardzo kruche, na drugi dzień wprost kruszą się podczas jedzenia. Bardzo ważne jest by trzymać ja w szczelnym (!) pojemniku- dzięki temu na drugi oraz w kolejnych dniach nie będą twarde. Smak Toblerone jest bardzo delikatny, kawałki batonika są miłą niespodzianą podczas jedzenia bo te ciasteczka wyglądają bardzo niepozornie… Polecam :)

Z podanego przepisu przygotowałam 32 ciasteczka wielkości standardowej ( mniej więcej takiej, jak kupne np. Pieguski)

200g miękkiego masła

3/4 szklanki brązowego cukru

2 i 1/4 szklanki mąki

16g cukru waniliowego (1 opakowanie)

2 jajka

3 łyżki kakao

1/2 łyżeczki sody oczyszczonej

200g batonika Toblerone (ja użyłam mini batoników w 3 smakach)

Przygotowanie:

Masło ucieramy na puszysta masę z cukrem oraz cukrem waniliowym (około 2 minuty). Następnie dodajemy po jednym jajku, po każdym dodaniu dokładnie miksując.

Mąkę przesiewamy razem z kakao. Mieszamy z sodą.  Partiami dodajemy do masy maślanej, cały czas miksując na niskich obrotach. Masa powinna być bardzo zwarta i dość mocno lepić się do  łopatek miksera.

Batoniki siekamy (niezbyt drobno ale tak, aby batonik było czuć w ciasteczkach). Wsypujemy czekoladki do ciasta i dokładnie mieszamy (już łyżką).

Formę do pieczenia wykładamy papierem. Z ciasta formujemy kuliki wielkości orzecha włoskiego, lekko spłaszczamy dłonią i układamy na blasze, pozostawiając między ciasteczkami pewien odstęp (lekko urosną). Ja układałam po 16 ciasteczek na jednej blaszce i nie skleiły się. Jeśli ciasto będzie lepić się Wam do rąk, możecie lekko zwilżyć ja wodą.

Pieczemy około 10-12 minut w 200 stopniach. Po wyjęciu z piekarnika, na około 5 minut pozostawiamy jeszcze na blaszce (by lekko stwardniały i ostudziły się). Po całkowitym wystudzeniu zamykamy w szczelnym pojemniku.

Ciasteczka można przechowywać przez kilka dni pamiętając o szczelnym zamknięciu.

Smacznego :)

 

 

 

Miodowe biscotti z batonikami daim

Najlepsze biscotti jakie w życiu jadłam! Uwielbiam batoniki daim i od teraz pewnie często na blogu pojawiać się będą przepisy z ich dodatkiem. Co Wy na to?

Biscotti są to włoskie ciasteczka, bardzo kruche, idealne do długiego przechowywania. Dzięki dwukrotnemu wypiekaniu są bardzo twarde, dlatego idealnie nadają się do maczania w kawie lub herbacie. Moja wersja zawiera batoniki daim, orzechy włoskie i kakao. Jeśli chcecie, możecie dodać inne składniki. A może wolelibyście, aby inne wersje tych sucharków pojawiły się na blogu? Czekam na Wasze propozycje.

Zainspirował mnie przepis ze strony Moje Wypieki

Polecam:)

Z podanej porcji (jednego chlebka) wyszło mi 11 biscotti

1 szklanka mąki pszennej

¼ szklanki kakao

1 jajko

80g płynnego miodu

¼ szklanki cukru

½ łyżeczki sody oczyszczonej

szczypta soli

100g posiekanych batoników daim

50g posiekanych orzechów włoskich

Przygotowanie:

Mąkę przesiewamy do sporej miski, dodajemy kakao , sodę  oczyszczoną i sól. W drugiej misce miksujemy jajko z cukrem i miodem (aż do momentu, gdy masa zjaśnieje i będzie puszysta). „Mokre” składniki wlewamy do „suchych” i dokładnie miksujemy. Jeśli masa będzie zbijać się w grudki, możecie dodać łyżkę miodu.  Masa będzie dość lepka, tak dokładnie ma być.

Do ciasta dodajemy orzechy oraz posiekany batonik, całość dokładnie mieszamy. Z masy formujemy podłużny chlebek o długości około 25-30cm. Układamy na blaszce wcześniej wyłożonej papierem do pieczenia.

Pieczemy w 175 minutach przez 30 minut*(od koniec pieczenia należy obserwować ciasto, ponieważ bardzo łatwo się przypala). Po upływie tego czasu wyjmujemy z piekarnika i studzimy przez około 10 minut.

Następnie chlebek kroimy na ukos na około 1cm kromki. Ponownie układamy na blaszce. Pieczemy 15 minut w 175 stopniach (ja po 7 minutach obróciłam biscotti na drugą stronę). Uważajcie na to, aby nie przypalić sucharków (gdybym drugi raz je piekła, skróciłabym czas do 12 minut).

Po wyjęciu z piekarnika studzimy. Po całkowitym wystudzaniu umieszczamy w szczelnym pojemniku.

Smacznego :)

* Piekę w piekarniku elektrycznym, w opcji pieczenia góra i dół, bez termoobiegu.

 

Ciasteczka z borówkami i białą czekoladą

Mam swój ulubiony przepis na ciasteczka i wciąż go modyfikuje… Tu możecie poznać jego kolejne wcielenie, tym razem z białą czekoladę i borówką. Pachną wanilią i masłem, smakują obłędnie i są wprost uzależniające! Długo zastanawiałam się, jakie owoce moge wykorzystać do ciasteczek… a co powiecie na to, by kolejne były owsiane ciasteczka z malinami? Już nie mogę się doczekać:)

Podany przepis wystarczy do przygotowania 16 ciasteczek wielkości orzecha włoskiego

100g miękkiego masła

60g cukru (około 4 i 1/2 łyżki)

16g cukru waniliowego (1 opakowanie)

1 jajko wymieszane z 3 łyżkami mleka

180g mąki pszennej tortowej (1 szklanka i 1 łyżka)

1 łyżeczka proszku do pieczenia

100g białej czekolady, posiekanej na drobne kawałki

32 borówki (nie wiem, jaka była ich waga :)

Przygotowanie:

Masło ucieramy z cukrem i cukrem waniliowym do białości. Następnie wlewamy jajko wymieszane z mlekiem i nadal miksujemy, aż do dokładnego połączenia składników.

Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia i przesiewamy. Partiami dodajemy do masy maślanej, cały czas miksując (pod koniec miksowania masa będzie dość zwarta i trzeba będzie odlepić resztki ciasta od łopatek miksera ręcznie). Do ciasta dodajemy posiekaną białą czekoladę i mieszamy. Ciasto wstawiamy do lodówki na godzinę.

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Formę do pieczenia wykładamy papierem. Z ciasta formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego (możemy sobie pomóc w formowaniu lekko zwilżając dłonie wodą). Układamy w niewielkich odstępach na blaszce i lekko spłaszczamy (ja zmieściłam 16 ciasteczek na jednej blaszce). W każde ciastko delikatnie wciskamy 2 borówki.

Pieczemy około 15 minut (piekę w piekarniku elektrycznym, w opcji pieczenia góra i dół, bez termoobiegu). Ciastka są gotowe, gdy ich wierzch jest złocisty. Po wyjęciu z piekarnika pozostawiamy na blaszce jeszcze około 5- 10 minut, aby lekko stwardniały.

Smacznego :)

 

Krówkowe brownies z orzechami ziemnymi

Moje pierwsze brownies, które od razu podbiło moje serce. jest tak dobre, że zjadłam nawet dwa kawałki :) Moi znajomi porównali je w smaku do popularnego batonika z karmelem i orzeszkami… Więc możecie sobie wyobrazić, jakie to ciasto jest słodkie :) Warto jednak czasem spróbować czegoś innego. Zdecydowanie dla fanów czekolady :)

Brownies przygotowałam w kwadratowej formie o boku 25cm

140g mąki

200g cukru

3 jajka

200g gorzkiej czekolady

25g kakao

125g masła

około 400g masy krówkowej (gotowej lub takiej z puszki, dopiero do przygotowania- wtedy musicie zrobić je według instrukcji na opakowaniu)

150g orzeszków ziemnych

Przygotowanie:

W garnuszku roztapiamy masło. Gdy będzie już płynne, dodajemy połamaną w kostkę czekoladę i cały czas mieszając, czekamy, aż się rozpuści. Gdy to nastąpi, zdejmujemy garnuszek z ognia, wsypujemy kakao i dokładnie mieszamy tak, aby nie było grudek.

Masę przelewamy do misy miksera. Miksując, wbijamy po jednym jajku (masa może być ciepła). Gdy składniki dokładnie się połączą, wsypujamy cukier, następnie to samo robimy z mąką.

Gdy masa będzie gładka, wsypujemy orzeszki  i mieszamy- robimy to już łyżką.

Formę do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia. Wylewamy 1/2 masy i dokładnie rozkładamy. Na to małą łyżeczką kładziemy kleksy masy krówkowej (około 1/3 z 400g). Następnie na wierzch wykładamy pozostałą część masy czekoladowej i ponownie kleksy z pozostałej masy krówkowej. Wykałaczką (lub widelcem) robimy na wierzchu ciasta esy- floresy.

Pieczemy około 40 minut w 175 stopni. Studzimy i kroimy w kostkę.

Smacznego :)