Czekolada

Tort czekoladowy z orzechami laskowymi

Dzisiaj nie jest dobry dzień…

Od początku szło nie tak – czekoladowa ramka ciasta wyszła jakaś krzywa, orzechy niemal się przypaliły, kawa się wylała a moje auto, dziwnym zrządzeniem losu, wjechało w auto przemiłych ludzi… I chyba pierwszy raz od kilu miesięcy po prostu się popłakałam. Tak to bywa.

Pomimo towarzyszącego mi smutku, zapraszam Was na tort czekoladowy. Dla tych, którzy mają co świętować i tych, którzy tak, jak ja, potrzebują pocieszenia. Tort niemal ekspresowy, bardzo prosty i zdecydowanie dedykowany tym, którzy przepadają za nutellą.

Przepraszam Was, że przepis zilustrowałam tylko jednym zdjęciem – aparat też przez chwilę od mówił posłuszeństwa. Ale jutro będzie już lepiej.

Tort ma średnice 25 cm

Biszkopt:

6 jajek (żółtka i białka osobno)

2 szklanki cukru pudru

100 g mąki pszennej

100 g mąki ziemniaczanej

szczypta soli

Krem:

250 g nutelli

500 g mascarpone

300 ml kremówki (30-36%)

200 g orzechów laskowych

100g mlecznej czekolady

Dekoracja:

100 g orzechów laskowych

200 g mlecznej czekolady

mocna kawa do nasączenia biszkoptu

Przygotowanie:

Przygotowanie tortu warto rozpocząć dzień wcześniej od upieczenia biszkoptu. Białka miksujemy na sztywną pianę dodając szczyptę soli (około 7 minut). Pod koniec miksowania partiami dodajemy cukier puder (1 szklanka). Następnie ucieramy żółtka, partiami dodając pozostały cukier puder (także około 7 minut). Mąki przesiewamy dwukrotnie, mieszamy.

Do utartych do białości żółtek dodajemy białka, całość mieszamy łyżką (na tym etapie nie używamy już miksera!!). Następnie dodajemy przesiane mąki- robimy to partiami, po każdym dodaniu mieszamy delikatnie.

Ciasto wylewamy na formę, wcześniej wysmarowaną masłem i wysypaną bułką tartą. Pieczemy przez 40 minut w 180 stopniach (ja piekę w piekarniku elektrycznym, w opcji pieczenia góra i dół, bez termoobiegu). Po upływie tego czasu wyłączamy piekarnik ,ale nie otwieramy go- biszkopt pozostawiamy w piecu aż do całkowitego wystudzenia*.

Gdy biszkopt będzie miał temperaturę pokojową (najlepiej dnia następnego), kroimy go na 3 części.

Śmietanę kremówkę ubijamy na sztywno. Mascarpone mieszamy z nutellą (musi być dość miękka), dodając stopniowo, najlepiej po jednej łyżce krem do sera. Następnie, przy użyciu tego samego sposobu, dodajemy do sera ubitą kremówkę. Z kremu odejmujemy 1/4 i pozostawiamy do dekoracji wierzchu. Orzechy podprażamy na patelni uważając, aby nie przypaliły się, bo będą gorzkie. Wystudzone orzechy obieramy i kroimy dość drobno. Czekoladę kroimy. Wsypujemy do pozostałego kremu wraz z orzechami i dokładnie mieszamy.

Przestudzony biszkopt nasączamy kawą i przekładamy kremem. Wierzch dekorujemy kremem, który odłożyliśmy i do którego nie dodawaliśmy orzechów. Orzechy do dekoracji podprażamy na patelni, obieramy i kroimy na dość duże kawałki. Równomiernie posypujemy niemi wierzch tortu.

Czekoladę roztapiamy. Mierzymy obwód i wysokość tortu (u mnie 75cm i 7cm + 1 cm ponieważ chciałam, aby obwódka była wyższa niż brzeg). Z papieru do pieczenia wycinamy prostokąt o podanych wymiarach. Równomiernie rozsmarowujemy na nim roztopioną czekoladę. Szybko przyklejamy do boku tortu i wkładamy do lodówki na 30 minut. Po tym czasie delikatnie odrywamy papier, czekolada powinna przykleić się do ciasta.

Schładzamy przez kilka godzin w lodówce. Najlepiej kroić nożem zanurzonym w ciepłej wodzie.

Smacznego.

* Często piekę tort późnym wieczorem i pozostawiam go w wyłączonym piekarniku na całą noc.

Suflet czekoladowy i truskawki smażone z czerwonym winem

Witajcie : )

Dzisiejszy post miał powstać o bardziej ludzkiej porze, ze względu jednak na moje zobowiązania fotograficzne i nie tylko, staram się jak mogę nie zaniedbywać bloga : ) Zapraszam Was więc na mój pierwszy suflet : )

Bardzo bałam się tego pierwszego razu, jednak okazało się, że niepotrzebnie. Z pewnością nie jest to jeszcze suflet idealny, jednak dla mnie, jako ten pierwszy, zawsze będzie wyjątkowy.

Przepis postanowiłam dopełnić truskawkami smażonymi na niewielkiej ilości masła, z dodatkiem brązowego cukru oraz odrobiny wina. Dzięki dodaniu wina, owoce zyskały ciekawy smak i aromat… Mam nadzieję, że Wam również się spodoba !

Podany przepis pozwala na przygotowanie dwóch porcji.

Suflet:

50 g gorzkiej (użyłam mlecznej) czekolady

50 g masła

1 jajko (białko i żółtko osobno)

2 łyżki brązowego cukru

1 łyżka mąki pszennej

szczypta soli

Truskawki smażone:

250 g truskawek

1 łyżka masła

1 łyżka brązowego cukru

1/3 szklanki czerwonego wina

Przygotowanie:

Czekoladę i masło roztapiamy w kąpieli wodnej (w miseczce nad garnuszkiem z gotującą się wodą). Po dokładnym połączeniu, studzimy.

Białka ubijamy na sztywną pianę ze szczyptą soli. Żółtka ucieramy do białości z brązowym cukrem (robimy to dość długo, by dokładnie rozetrzeć cukier). Do utartych żółtek, wciąż miksując, cienkim strumieniem wlewamy czekoladę z masłem. Mieszamy aż do połączenia. Następnie dodajemy pianę z białek i mieszamy już bardzo delikatnie, bez użycia miksera.

Masę wlewamy do kokilek, wcześniej delikatnie wysmarowanych masłem. Pieczemy 12-14 minut w 190 stopniach* (ważne, by wierzch był ścięty a środek jeszcze płynny).

W czasie pieczenia sufletów przygotowujemy truskawki. Owoce dokładnie myjemy i osuszamy, kroimy na połówki (większe owoce na ćwiartki). Na patelni rozgrzewamy łyżkę masła, wrzucamy truskawki i krótko podsmażamy. Dodajemy brązowy cukier oraz wino, smażymy na niewielkim ogniu, aż do zredukowania płynu (truskawki nie powinny się rozpaść). Odstawiamy.

Jeszcze ciepły suflet podajemy z truskawkami.

Smacznego :)

Ciasto czekoladowe

Witajcie : )

Dzisiejsza poranna lekka chandra spowodowała, że zamarzyło mi się mamine kakaowe ciasto z plewą czekoladową… I pamiętałam, że w miniony weekend był Dzień Czekolady. Ja po prostu nie przepadam za świętowaniem jakichkolwiek Dni…

Dziś jednak ”nadrabiam” tym ciastem i mam nadzieję, że Wam zasmakuje. Jego smak jest bardzo prosty i pewnie wielu z Was przypomni smak znany w dzieciństwie. Polecam i zapraszam do wypróbowania : )

Podany przepis wykonałam w okrągłej formie o średnicy 25 cm.

2 szklanki szklanki mąki

1 szklanka cukru pudru

16g cukru waniliowego

3 czubate łyżki gorzkiego kakao

200g masła

2 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

5 jajek (białka i żółtka osobno)

5 łyżek wody

Polewa:

150g mlecznej (lub gorzkiej) czekolady

4 łyżki masła

Przygotowanie:

W małym garnuszku umieszczamy masła, cukier, cukier waniliowy, kakao i wodę. Gotujemy przez około 5 minut, aż składniki się połączą i masa zgęstnieje. Odstawiamy do przestudzenia.

Po delikatnym przestudzeniu do masy dodajemy żółtka (robimy to pojedynczo, po każdym dodaniu masę dokładnie miksujemy). Białka ubijamy na sztywną pianę ze szczyptą soli.

Do masy kakaowej dodajemy przesianą mąkę połączoną z proszkiem do pieczenia i pianę ubitą z 5 białek (moja rada: ja najpierw wmiksowałam mąkę i masa była bardzo zwarta, następnie pianę z białek dodawałam po łyżce i wmieszałam w ciasto bez użycia miksera- metoda ta jest dość pracochłonna bo masa jest bardzo gęsta).

Formę do ciasta wykładamy papierem do pieczenia. Wylewamy kakaowe ciasto. Wierzch ciasta wyrównujemy. Pieczemy 40-45 minut w 180 stopniach do tak zwanego ”suchego patyczka”. Po wyjęciu z piekarnika studzimy.

Przygotowujemy polewę:  w kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę. Do roztopionej czekolady dodajemy masło, szybko mieszamy. Polewą dekorujemy jeszcze ciepłe ciasto.

Smacznego : )

Bułeczki z czekoladą

Witajcie :)

Dziś mam dla Wa przepis na obłędne bułeczki z mleczną czekoladą. Bardzo puszyste, bardzo maślane i wbrew pozorom, nie tak trudne do wykonania. Najlepsze są zaraz po upieczeniu, kiedy czekolada jest płynna a bułeczki cieplutkie i miękkie. Nie polecam przygotowywać ich wieczorem, by zjeść je na śniadanie- rano są już dużo mniej smaczne. Co nie znaczy, że nie są dobre : )

Są idealnym dodatkiem do weekendowego leniwego śniadania lub niedzielnego słodkiego podwieczorku. Będą również świetnym drugim śniadaniem dla dzieciaków tych dużych i małych :))

Jestem pewna, że latem bułeczki kolejny raz pojawią się na blogu- tym razem z nadzieniem owocowym.

Zdecydowanie polecam ! : )

Przepis znalazłam w lutowym numerze miesięcznika Moje gotowanie, dokonałam w nim modyfikacji.

Podany przepis pozwala na przygotowanie 6 sporych bułeczek.

około 350g mąki + 20g do podsypania podczas wyrabiania

szczypta soli

2 łyżki cukru pudru

15g świeżych drożdży

50ml ciepłego mleka (nie gorącego!)

4 jajka

100g miękkiego masła

12 kostek czekolady (po dwie kostki do każdej bułeczki)

Przygotowanie:

Drożdże rozrabiamy z połową (25ml) ciepłego mleka. Odstawiamy na 10 minut do lekkiego podrośnięcia.

Mąkę przesiewamy i mieszamy z solą i cukrem pudrem. Trzy jajka roztrzepujemy z 25 ml mleka. Wlewamy do mąki wraz z drożdżami. Wyrabiamy gładkie ciasto. Przekładamy na stolnicę lekko opruszoną mąką. Ugniatamy, po kawałku dodając bardzo miękkie masło. Wyrabiamy około 5 minut, aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Odkładamy na 30 minut w ciepły miejsce (w misce opruszną mąką) do lekkiego napuszenia.

Po upływie tego czasu ciasto formujemy w wałek. Dzielimy go na 6 części. Z każdej formujemy placuszek, na środek układamy czekoladę i zalepiamy, tworząc kształt bułeczki.

Formę do pieczenia wykładamy papierem. Na blaszce układamy bułeczki spojeniem do dołu. Pozostawiamy między nimi odstępy.

Pozostałe jajko roztrzepujemy. Delikatnie smarujemy nim wierzch każdej bułeczki. Odstawiamy jeszcze na 30 minut w ciepłe miejsce do lekkiego podrośnięcia.

Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni. Tuż przed włożeniem do piekarnika jeszcze raz smarujemy jajkiem. Pieczemy 12-15 minut w 200 stopniach*. Po upieczeniu studzimy i zdejmujemy z blaszki. Podajemy jeszcze lekko ciepłe, najlepiej ze szklanką mleka : )

* Piekę w piekarniku elektrycznym, w opcji pieczenia góra i dół, bez termoobiegu.

Smacznego : )

 

 

Czekoladowe talarki z bakaliami

Kolejny bardzo bardzo szybki przepis: ) Dodany wcześnie rano bo i mnie czeka długa podróż do rodzinnego domu… Wypróbujcie te czekoladki i podajcie swoim gościom, z pewnością będą zachwyceni. Te talarki są o wiele lepsze niż najlepsza czekolada bakaliowa… No i takie świąteczne. Polecam: )

Przepis zaczerpnięty z grudniowej Kuchni

Ilość talarków zależy o d ich wielkości : )

200g mlecznej czekolady

200g mieszanych bakalii : u mnie żurawina, suszone morele, migdały, orzechy włoskie i laskowe

Przygotowanie:

Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej (w misce nad garnkiem z wrzącą wodą). Dużą płaską powierzchnie wykładamy folią aluminiową. Łyżką nakładamy czekoladę w dość dużych odstępach, nadając jej możliwie okrągły kształt. Bakalie kroimy na mniejsze kawałki (wedle upodobań). Układamy na talarkach z czekolady.

Wkładamy do lodówki najlepiej na całą noc. Po stężeniu delikatnie odrywamy od folii starając się, by czekolada się nie kruszyła.

Smacznego :)

 

Świąteczne przekąski: Śliwka z orzechem w czekoladzie

Witajcie po dłuższej przerwie : ) Bardzo mi przykro, że przed tymi Świętami nie mogliście wykorzystać żadnego mojego świątecznego przepisu. Pomyślałam więc, że zrobię coś bardzo szybkiego i bardzo smacznego, znanego każdemu od dzieciństwa. Tuż przed Świętami zapraszam na bardzo szybki przepis na śliwkę w czekoladzie. Polecam poświęcić mu trochę uwagi, bo śliwka zrobiona w domu smakuje zupełnie inaczej niż sklepowa… Jej wykonanie zaś zajmuje mniej niż 10 minut…

A już jutro zapraszam na kolejny szybki przepis na świąteczną przekąskę z czekoladą… Aby Wasze święta były słodkie : )

200g suszonych śliwek ( u mnie było to 12 bardzo dużych owoców)

200g gorzkiej czekolady

tyle orzechów laskowych, ile jest śliwek (czyli u mnie 12)

Przygotowanie:

Każdą śliwkę nadziewamy orzechem (wkładamy orzech w dziurce po pestce). Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej (w misce nad garnkiem z wrzącą wodą), lekko studzimy. Każdą śliwkę dokładnie obtaczamy w czekoladzie i układamy na talerzyku wyłożonym folią spożywczą (lub aluminiową).

Schładzamy w lodówce minimum 3h, najlepiej całą noc aby czekolada stwardniała. Około 30min przed podaniem wyciągnąć z lodówki.

Smacznego : )

 

Chocolate cookies

Nie mam zamiaru ukrywać, że to najlepsze ciastka, jakie jadłam. Przepis nie jest mój, ściągnęłam go z grudniowego numeru Kuchni. Bardzo bardzo się opłacało  : ) Ciastka są mocno czekoladowe, bardzo szybko się je robi a smakują obłędnie! Twarde z zewnątrz, zaraz po upieczeniu są lekko ciągnące w środku… Dla wszystkich amatorów czekolady : ) Być może sprawdzą się jako mikołajkowy prezent dla kogoś bliskiego ? : ))

Z podanego przepisu wychodzi około 25-30 ciasteczek (zależy od wielkości)

200g mlecznej czekolady

200g gorzkiej czekolady

60g miękkiego masła

110g mąki

160g cukru

2 jajka

1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

1/2 łyżeczki soli

Przygotowanie:

Gorzką czekoladę łamiemy na kawałki i roztapiamy w kąpieli wodnej (w garnku nad wrzącą wodą).  Masło dzielimy na mniejsze części, dodajemy do ciepłej czekolady i mieszamy aż do dokładnego połączenia. Pozostawiamy do przestudzenia.

Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia  i solą, odstawiamy.

Jajka ucieramy z cukrem na puszystą masę (około 5 minut mikserem, aż do momentu, kiedy masa będzie jasna i puszysta). Dodajemy przestudzoną czekoladę (najlepiej po łyżce) i miksujemy. Na koniec wsypujemy mąkę z proszkiem do pieczenia i solą, miksujemy chwilę (tylko do połączenia).

150g mlecznej czekolady drobno siekamy. Wsypujemy do ciasta, mieszamy dokładnie.

Blaszkę do pieczenia wykładamy papierem. łyżką formujemy ciastka i układamy w dość sporych odstępach na blasze (rosną !!!). Pozostałe 50g czekolady kroimy w kostkę. Nakładamy kosteczki na ciastka. Pieczemy 18-20 minut w 160 stopniach*. Studzimy i dopiero po lekkim przestudzeniu zdejmujemy z blaszki. Najlepiej podawać jeszcze ciepłe : )

Smacznego : )

*Piekę w piekarniku elektrycznym, w opcji pieczenia góra i dół, bez termoobiegu.

 

Patera użyta do zdjęcia pochodzi ze sklepu Bottega Concept Store :)

Mus z białej czekolady z prażonymi migdałami i konfiturą malinową

Czasem i weekendy mogą być nieudane. Zabiegane, bez czasu na odpoczynek, naładowania baterii na kolejne dni. I jeszcze ta straszna jesień, taka bura, bez słońca. Też tak czujecie?

Dla tych, którzy także potrzebują Słodkiego Pocieszyciela, jest ten deser. Bardzo słodki, bardzo prosty i bardzo pyszny. Nie sprawi, że Wasze problemy przestaną istnieć, ale cóż… wszystkim należy się trochę rozpusty :)

Z podanego przepisu wyszło mi 6 porcji jak na zdjęciu (lub 6 niewielkich szklaneczek)

400g białej czekolady

75g masła

300ml śmietanki 36%, dobrze schłodzonej

7 białek

szczypta soli

150g płatków migdałów, lekko podprażonych na suchej patelni

ewentualnie: 250g konfitury malinowej

Przygotowanie:

Czekoladę rozpuszczamy z masłem w kąpieli wodnej (w misce umieszczonej nad garnkiem z wrzącą wodą), mieszamy od czasu do czasu i po połączeniu, odstawiamy do przestudzenia (całkowitego, w czasie studzenia także mieszamy co jakiś czas).

Białka ubijamy na sztywną pianę ze szczyptą soli. W osobnym naczyniu ubijamy na sztywno śmietanę.

Białko partiami (po jednej łyżce) dodajemy do śmietany, delikatnie mieszamy. Następnie partiami dodajemy masę z białej czekolady, postępujemy tak samo jak z białkiem (bardzo delikatnie, by puszysta masa nie opadła).

Na koniec wsypujemy 100g prażonych migdałów (50g zostawiamy do dekoracji), mieszamy bardzo delikatnie.

W każdej szklaneczce na dnie układamy łyżkę lub dwie konfitury malinowej*. Na to układamy mus z białej czekolady. Posypujemy prażonymi migdałami.

Schładzamy w lodówce minimum 2-3h, podajemy.

Smacznego ;)

*według mnie konfitura malinowa jest dobrym dodatkiem, ponieważ przełamuje jednostajny, lekko mdły smak białej czekolady.

 

 

Miseczka i serwetka wykorzystane do zdjęć pochodzą ze sklepu Bottega Concept Store :)

Tarta z musem czekoladowym

Są takie dni, że bez czekolady ani rusz… Nie da nic herbata, ciepły koc czy inne czary. Musi być czekolada. Najlepiej taka prawdziwa, mocno gorzka. Po kilku kostkach nawet taka pogoda jak dzisiaj staje się znośniejsza. I jakoś tak łatwiej wygrzebać się spod tego grubego koca…

Właśnie na takie smutki jest to ciasto. Mocno czekoladowe, z orzechami i słodkimi suszonymi wiśniami. Mus jest tak dobry, że wygrzebywałam go z kruchego ciasta. Nie jadłam jeszcze lepszego i mam nadzieję, że Wy także.

Przekonałam Was do wypróbowania tego przepisu ? :)

Przepis wykonałam w formie do tarty o średnicy dna 26cm

Kruche ciasto:

120g zimnego masła

2 żółtka

1 i ½ łyżki kwaśnej gęstej śmietany

1 i ½ szklanki mąki

½ szklanki cukru pudru

1/3 łyżeczki proszku do pieczenia

2 łyżki kakao

Mus:

4 białka

300g gorzkiej czekolady (lub 200g gorzkiej i 100g mlecznej)

200ml śmietany kremówki 36%

50g masła

100g orzechów włoskich, zarumienionych na patelni

100g wiśni suszonych

2 łyżki gorzkiego kakao do posypania po wierzchu

Przygotowanie:

Kruche ciasto:

Mąkę przesiewamy na stolnicę, mieszamy z kakao,cukrem pudrem i proszkiem do pieczenia. Masło siekamy i dodajemy do mąki, rozcieramy w palcach. Następnie dodajemy żółtka oraz kwaśną śmietanę, za wszystkich składników wyrabiamy gładkie, jednolite ciasto.

Zawijamy w folię i umieszczamy w lodówce na około 30 minut (ja chłodziłam przez całą noc)

Formę do tarty delikatnie nacieramy masłem. Ciasto wgniatamy w formę (możecie również rozwałkować je na wielkość formy i wyłożyć nim dno i boki). Nakłuwamy widelcem. Pieczemy 15 minut w 180 stopniach pod obciążeniem* (na cieście umieszczamy papier do pieczenia obciążony ryżem lub fasolą). Po upieczeniu studzimy.

Mus: W misce nad naczyniem z wrzącą wodą (tzw. kąpiel wodna) roztapiamy czekoladę z masłem, od czasu do czasu mieszając aż uzyskamy gładką i jednolitą masę. Studzimy.

Śmietanę ubijamy na sztywno. W drugiej misce ubijamy białka ze szczyptą soli na bardzo sztywną masę. Następnie partiami dodajemy białka do śmietany, bardzo delikatnie mieszając. Zimną czekoladę dodajemy po łyżce do masy śmietanowej, cały czas bardzo delikatnie mieszamy. Na koniec dodajemy pokrojone podprażone orzechy oraz wiśnie, delikatnie łączymy.

Mus wylewamy na podpieczony i wystudzony spód. Umieszczamy w lodówce na minimum 3 godziny, najlepiej całą noc. Przed podanie delikatnie posypać kakao. Najlepiej kroić przy użyciu noża wcześniej zamoczonego w ciepłej wodzie.

Smacznego :)

* Piekę w piekarniku elektrycznym, w opcji pieczenia góra i dół, bez termoobiegu.

 

Do zdjęć użyłam naczyń ze sklepu Bottega Concepts Store :)

Kakaowe bezy z czekoladą

Dzisiaj zapraszam Was na bardzo prosty i smaczny przepis. Często kupujemy ciasteczka bezowe w sklepie nie wiedząc, jak mało wysiłku kosztuje przygotowanie ich w domu. Oczywiście, beziki są bardzo bardzo słodkie, ale ich niewielki rozmiar sprawia, że taka przyjemność możemy dozować sobie bardzo długo :) Będą stanowiły także ciekawy dodatek do innych deserów. Polecam :)

Z podanych proporcji wyszło mi 75 maleńkich bezów (mniej więcej wielkości orzecha wloskiego)

Do dzisiejszych zdjęć użyłam porcelany i dodatków ze sklepu Bottega Concept Store.

4 białka

200g cukru pudru

1 łyżka ciemnego gorzkiego kakao

100g gorzkiej (lub deserowej) czekolady

1 łyżka masła

szczypta soli

Przygotowanie:

Białka ubijamy na bardzo sztywną pianę ze szczyptą soli (około 5-6 minut). Następnie dodajemy 2/3 cukru pudru i dokładnie miksujemy. Pozostały cukier mieszamy z kakao. Miksując, wsypujemy mieszaniną i mieszamy, aż do idealnego połączenia.

Rękaw cukierniczy z końcówką w kształcie gwiazdki napełniamy masą. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Na papier wyciskamy z masy niewielkie gwiazdki (nie musimy zostawiać zbyt dużego odstępu między bezami).

Piekarnik rozgrzewamy do 120 stopni. Ciasteczka suszymy w nim około 1,5h (blaszkę ustawiamy na drugim poziomie w piekarniku od góry)*.

Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Dodajemy masło i mieszamy, aż całkowicie się rozpuści. Masę pozostawiamy do przestudzenia.

Letnią czekoladą polewamy beziki (w dowolny sposób, ja zrobiłam takie oto mazaje).

Podajemy po całkowitym wystudzeniu. Smacznego ;)

*Piekę w piekarniku elektrycznym, w opcji pieczenia góra i dół, bez termoobiegu.