Witajcie : )

Dzisiejszy post miał powstać o bardziej ludzkiej porze, ze względu jednak na moje zobowiązania fotograficzne i nie tylko, staram się jak mogę nie zaniedbywać bloga : ) Zapraszam Was więc na mój pierwszy suflet : )

Bardzo bałam się tego pierwszego razu, jednak okazało się, że niepotrzebnie. Z pewnością nie jest to jeszcze suflet idealny, jednak dla mnie, jako ten pierwszy, zawsze będzie wyjątkowy.

Przepis postanowiłam dopełnić truskawkami smażonymi na niewielkiej ilości masła, z dodatkiem brązowego cukru oraz odrobiny wina. Dzięki dodaniu wina, owoce zyskały ciekawy smak i aromat… Mam nadzieję, że Wam również się spodoba !

Podany przepis pozwala na przygotowanie dwóch porcji.

Suflet:

50 g gorzkiej (użyłam mlecznej) czekolady

50 g masła

1 jajko (białko i żółtko osobno)

2 łyżki brązowego cukru

1 łyżka mąki pszennej

szczypta soli

Truskawki smażone:

250 g truskawek

1 łyżka masła

1 łyżka brązowego cukru

1/3 szklanki czerwonego wina

Przygotowanie:

Czekoladę i masło roztapiamy w kąpieli wodnej (w miseczce nad garnuszkiem z gotującą się wodą). Po dokładnym połączeniu, studzimy.

Białka ubijamy na sztywną pianę ze szczyptą soli. Żółtka ucieramy do białości z brązowym cukrem (robimy to dość długo, by dokładnie rozetrzeć cukier). Do utartych żółtek, wciąż miksując, cienkim strumieniem wlewamy czekoladę z masłem. Mieszamy aż do połączenia. Następnie dodajemy pianę z białek i mieszamy już bardzo delikatnie, bez użycia miksera.

Masę wlewamy do kokilek, wcześniej delikatnie wysmarowanych masłem. Pieczemy 12-14 minut w 190 stopniach* (ważne, by wierzch był ścięty a środek jeszcze płynny).

W czasie pieczenia sufletów przygotowujemy truskawki. Owoce dokładnie myjemy i osuszamy, kroimy na połówki (większe owoce na ćwiartki). Na patelni rozgrzewamy łyżkę masła, wrzucamy truskawki i krótko podsmażamy. Dodajemy brązowy cukier oraz wino, smażymy na niewielkim ogniu, aż do zredukowania płynu (truskawki nie powinny się rozpaść). Odstawiamy.

Jeszcze ciepły suflet podajemy z truskawkami.

Smacznego :)