Czasem i weekendy mogą być nieudane. Zabiegane, bez czasu na odpoczynek, naładowania baterii na kolejne dni. I jeszcze ta straszna jesień, taka bura, bez słońca. Też tak czujecie?

Dla tych, którzy także potrzebują Słodkiego Pocieszyciela, jest ten deser. Bardzo słodki, bardzo prosty i bardzo pyszny. Nie sprawi, że Wasze problemy przestaną istnieć, ale cóż… wszystkim należy się trochę rozpusty :)

Z podanego przepisu wyszło mi 6 porcji jak na zdjęciu (lub 6 niewielkich szklaneczek)

400g białej czekolady

75g masła

300ml śmietanki 36%, dobrze schłodzonej

7 białek

szczypta soli

150g płatków migdałów, lekko podprażonych na suchej patelni

ewentualnie: 250g konfitury malinowej

Przygotowanie:

Czekoladę rozpuszczamy z masłem w kąpieli wodnej (w misce umieszczonej nad garnkiem z wrzącą wodą), mieszamy od czasu do czasu i po połączeniu, odstawiamy do przestudzenia (całkowitego, w czasie studzenia także mieszamy co jakiś czas).

Białka ubijamy na sztywną pianę ze szczyptą soli. W osobnym naczyniu ubijamy na sztywno śmietanę.

Białko partiami (po jednej łyżce) dodajemy do śmietany, delikatnie mieszamy. Następnie partiami dodajemy masę z białej czekolady, postępujemy tak samo jak z białkiem (bardzo delikatnie, by puszysta masa nie opadła).

Na koniec wsypujemy 100g prażonych migdałów (50g zostawiamy do dekoracji), mieszamy bardzo delikatnie.

W każdej szklaneczce na dnie układamy łyżkę lub dwie konfitury malinowej*. Na to układamy mus z białej czekolady. Posypujemy prażonymi migdałami.

Schładzamy w lodówce minimum 2-3h, podajemy.

Smacznego ;)

*według mnie konfitura malinowa jest dobrym dodatkiem, ponieważ przełamuje jednostajny, lekko mdły smak białej czekolady.

 

 

Miseczka i serwetka wykorzystane do zdjęć pochodzą ze sklepu Bottega Concept Store :)