W moim dzieciństwie to ciasto odgrywa bardzo ważną rolę. W moim domu pojawiało się bardzo często- gdy pojawiali się niespodziewani goście, gdy w niedzielne popołudnie nagle zachciało nam się czegoś słodkiego lub gdy po prostu nie było zbyt dużo pieniędzy. Ten smak dzieciństwa może nam posłużyć jako baza do wielu modyfikacji. Moja mama robiła klasycznego murzynka jednak ja chciałam by jego tradycyjny smak zyskał nowej nuty. Suszona śliwka świetnie komponuje się z kawałkami gorzkiej czekolady. A Wy? Jakich dodatków użylibyście?

Polecam:)

Podany przepis przygotowałam w keksówce o wymiarach 12 x 35cm

250g masła

1,5 szklanki mąki pszennej

1 szklanka cukru

5 łyżek kakao

4 łyżki mleka

1 łyżeczka proszku do pieczenia

4 jajka

100g gorzkiej czekolady

100g suszonych śliwek

Przygotowanie:

Masło rozpuszczamy w małym garnuszku na niewielkim ogniu . Gdy już się roztopi,dodajemy mleko i wsypujemy cukier i mieszamy aż do dokładnego rozpuszczenia. Następnie wsypujemy kakao i mieszamy, wciąż podgrzewając, aż masa będzie gładka i jednolita. Następnie zostawiamy do lekkiego przestudzenia

Czekoladę oraz suszone śliwki kroimy na mniejsze kawałki, odstawiamy.

Białka ucieramy na sztywną pianę ze szczyptą soli. Następni dodajemy żółtka, przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia oraz 4/5 masy kakaowej, całość miksujemy (powstanie gładka, dość gęsta masa). Następnie wsypujemy do ciasta czekoladę i suszone śliwki, mieszamy (już przy pomocy łyżki).

Kaksówkę wykładamy papierem do pieczenia. Wylewamy ciasto i wyrównujemy wierzch.

Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni. Pieczemy około 40 minut lub do suchego patyczka (10 minut przed końcem pieczenia przykryłam wierzch ciasta papierem do pieczenia, aby nazbyt się nie przyrumienił). Po upieczeniu ciasta jego wierzch polewamy pozostałą masą kakaową (wcześniej podgrzewamy w garnuszku,ewentualnie dodając łyżeczkę mleka).

Studzimy i kroimy na kawałki (ja zjadam jeszcze ciepłe ciasto :)

Smacznego :)