Po brownies, które mnie zachwyciły, przyszedł czas na blondies. Mój przepis złożyłam z dwóch- tego, który znajduje się na stronie Moje Wypieki oraz przepisu z książki 1001 Cupcakes, Cookies & other tempting treats. Muszę przyznać, że efekt mnie zadowolił chociaż jest to inne ciast niż brownies. Nadal wyczuwa się czekoladę choć struktura ciasta nie jest już taka zwarta, gąbczasta. Ciasto jest lżejsze, bardziej delikatnie. Mocno w nim czuć migdały jednak świetnie sprawdzają się maliny, które nieco przełamują ten słodki smak. Ciasto bardzo szybko się robi i szybko też piecze- u mnie wystarczyło 25 minut i już, jeszcze ciepłe, można było podawać :) Polecam miłośnikom białej czekolady:)

Podany przepis zrobiłam w kwadratowej foremce o boku 25cm dlatego moje ciasto jest dość niskie. Możecie użyć jeszcze mniejszej formy.

80g masła

160g białej czekolady

2 jajka

3/4 szklanki mąki

1/3 szklanki cukru

1 łyżeczka proszku do pieczenia

szczypta soli

ziarenka z 1 laski wanilii

1/2 szklanki płatków migdałowych do ciasta + 1/2 szklanki do dekoracji

kilka malin do dekoracji

Przygotowanie:

W małym garnuszku na niewielkim ogniu roztapiamy masło. Czekoladę łamiemy w kostki i wrzucamy do masła, cały czas mieszając aż do dokładnego połączenia składników (musicie bardzo uważać aby masa się nie przypaliła!). Zdejmujemy z ognia i odstawiamy.

W osobnym naczyniu mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia, cukrem oraz wanilią. Wbijamy jajka oraz wlewamy zawartość garnuszka. Całość miksujemy aż do połączenia składników i robimy to tak długo, aż masa będzie jednolita i nie będzie żadnych grudek. Następnie do masy wsypujemy 1/2 szklanki płatków migdałowych, mieszamy (już nie mikserem a łyżką).

Formę do pieczenia wykładamy papierem. Ciasto wylewamy na spód i rozkładamy równomiernie (będzie to dość cienka warstwa ciasta ale trochę urośnie podczas pieczenia). Na cieście delikatnie układamy maliny. Całość równomiernie posypujemy 1/2 szklanki płatków migdałowych.

Pieczemy 25-30 minut w 180 stopniach (piekę w piekarniku elektrycznym, w opcji pieczenia góra i dół, bez termoobiegu). Uważamy. by wierzch zbytnio się nie przyrumienił (5 minut przed końcem pieczenia przykryłam ciasto folią aluminiową). Studzimy i kroimy na kwadraciki.

Smacznego :)

 

 

W malinowym raju