To chyba najsmaczniejsze ciasteczka jakie jadłam. Są bardzo kruche, smakują trochę jak Pieguski ale moim zdaniem, są od nich o wiele  lepsze. Pełne kawałków czekolady która w środku ciasteczek jest lekko roztopiona. Aromat pomarańczowy świetnie się z nimi komponuje lecz jeśli macie ochotę na inny, wybór należy do Was  ; ) Ciasteczka robi się bardzo szybko i sądzę, że dość długo zachowają świeżość ( nie udało mi się tego sprawdzić, ponieważ moi wczorajsi goście zjedli wszystkie czterdzieści pięć ciastek ;p )

100g czekolady mlecznej

100g czekolady gorzkiej

100g czekolady białej

250g masła

150g cukru

32g cukru waniliowego

450g mąki pszennej

2 jajka roztrzepane z 6 łyżkami mleka

2 łyżeczki proszku do pieczenia

Przygotowanie:

Miękkie masło ucieramy na puszystą masę ( mikserem) stopniowo dodając cukier i cukier waniliowy. Nie przestając miksować, powoli dodajemy jajka roztrzepane  mlekiem oraz aromat. Nadal ucierając wsypujemy partiami mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Masę wstawiamy na chwilkę do lodówki.

W tym czasie siekamy czekolady na malutkie kosteczki ( np 1 normalną kostkę dzielimy na 4 mniejsze kostki). Patką wmieszamy do ciasta czekoladę.

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Blaszkę do pieczenia wykładamy papierem pergaminowym. Z ciasta formujemy kuleczki wielkości orzecha włoskiego i lekko spłaszczamy. Układamy ja na blasze w odstępie około 4 cm, ciasteczka troszkę urosną.

Pieczemy około 10-15 minut w 180 stopniach ( ja piekę w piekarniku elektrycznym na opcji grzania góra i dół), do lekkiego zarumienienia. Jeszcze ciepłe ciasteczka przekładamy na kratkę aż do całkowitego wystudzenia.

Smacznego  ; )