Nie byłam przekonana do tego przepisu na chleb, okazało się jednak, że moje obawy o użycie ziemniaka do chleba były bezpodstawne ;) Smaku ziemniaka nie czuć, nadaje za to bochenkowi bardzo przyjemny, lekko żółty kolor. Powiem nawet więcej: taki chleb jest, moim zdaniem, lepszy od tradycyjnego. Najważniejsze jest jednak to, że w drugiego dnia jest tak miękki, jak po upieczeniu. Zdecydowanie polecam także dla tego, że świetnie smakuje podgrzany w tosterze.

Gdybym jednak piekła go po raz kolejny, zmniejszyłabym ilość ziół.

Przepis pochodzi z książki Domowy chleb, bułki i bułeczki Anny Wrońskiej

400g mąki pszennej ( typ 650 lub 750 )

1 szklanki ciepłej wody

7g suszonych drożdży

1 łyżeczka suszonych ziół ( ja dałam prowansalskie)

1 duży lub 2 mniejsze ziemniaki

4-5 łyżek oliwy (ja dałam 4)

1 łyżeczka soli

jajko do glazurowania chleba

Przygotowanie:

Gotujemy ziemniaki w łupinach (około 40 minut), studzimy je, obieramy i rozgniatamy ( j zrobiłam to widelcem, ważne,aby wykonać to bardzo dokładnie).

Drożdże mieszamy z cukrem i mąką, dodajemy rozgniecione ziemniaki i pozostałe składniki ( oczywiście bez jajka), mieszamy i bardzo dokładnie wyrabiamy, aż ciasto będzie sprężyste i nie będzie lepić się do rąk ( około 10- 15 minut).

Ciasto przykrywamy lnianą ściereczką, odstawiamy w ciepłe miejsce na godzinę, tak, aby podwoiło swą objętość.

Zgniatamy ponownie, formujemy bochenek, jego powierzchnię nacinamy nożem. Przekładamy na blachę wyłożoną pergaminem. Pozostawiamy chleb jeszcze około 50 minut, aby wyrósł.

Roztrzepujemy jajko i smarujemy nim powierzchnię chleba. Pieczemy 30- 35 minut w 200 stopniach.

Smacznego ; )